Noclegi przy tureckich bazarach: gdzie spać, by być blisko życia lokalnego, a jednak mieć ciszę

0
5
Rate this post

Wieczorem wszystko wygląda idealnie: kilka kroków do straganów, zapach jedzenia, światło z witryn, lokalny rytm bez hotelowej sterylności. Potem przychodzi świt i okazuje się, że pod oknem ktoś rozładowuje skrzynki, metalowe rolety idą w górę, a wąska uliczka niesie każdy dźwięk mocniej niż szeroka aleja. Właśnie dlatego nocleg przy tureckim bazarze trzeba wybierać nie sercem do klimatu, tylko głową do szczegółu.

nocleg przy bazarze w Turcji, cicha lokalizacja blisko targu, hotel przy tureckim bazarze, gdzie spać blisko lokalnego życia, hałas przy bazarze rano, boczna uliczka czy główna ulica handlowa, pensjonat przy targu, apartament w dzielnicy bazarowej, jak czytać mapę noclegu, spokojny nocleg w centrum handlowej okolicy, poranne dostawy i hałas, nocleg na obrzeżu bazaru

Z tego wpisu dowiesz się:

Wieczorem idealnie, o świcie już gorzej: jak działa okolica bazaru po godzinach

Atmosfera dzielnicy handlowej nie mówi nic o jakości snu

Okolica bazaru kusi z prostego powodu: daje dostęp do codzienności, której często brakuje w typowo hotelowych częściach miasta. Rano można zejść po śniadanie do małego lokalu, po południu przejść się między sklepami i warsztatami, wieczorem usiąść tam, gdzie rzeczywiście jadają mieszkańcy. To brzmi jak najlepszy możliwy scenariusz dla kogoś, kto nie chce spać w turystycznej bańce.

Problem zaczyna się wtedy, gdy „blisko lokalnego życia” jest rozumiane zbyt dosłownie. Bazar nie jest wyłącznie atrakcją spacerową. To przede wszystkim działająca przestrzeń handlowa z własnym rytmem: dostawami, otwieraniem punktów, ruchem pieszym, skuterami, krótkimi postojami, nawoływaniem i porządkowaniem ulic. Wieczorny klimat bywa przyjemny, ale nie mówi wiele o tym, co wydarzy się między świtem a porą śniadania.

Najczęstsza pułapka polega na tym, że podróżny patrzy na lokalizację jak na plus sam w sobie. Im bliżej, tym lepiej. Przy noclegach przy tureckich bazarach to nie działa tak prosto. Ta sama odległość od targu może oznaczać albo spokojny pokój od zaplecza, albo okna wychodzące dokładnie na miejsce, gdzie rano ustawia się pół ulicy.

Hałas przy bazarze nie zawsze oznacza nocne życie

W wielu miejscach największym problemem nie jest wieczór, lecz poranek. Ktoś planujący nocleg przy bazarze często wyobraża sobie gwar po zmroku, restauracje i późne rozmowy pod oknem. Tymczasem męczące bywają zupełnie inne rzeczy: przesuwanie stołów, podnoszenie rolet, dostawy napojów, wózki transportowe, skutery i samochody próbujące wjechać tam, gdzie ruch jest ograniczony.

To ważne zwłaszcza dla osób o lekkim śnie. Jeśli budzisz się od krótkich, metalicznych dźwięków, nie pomoże nawet to, że ulica po północy pustoszeje. Dzielnica bazarowa może być zaskakująco spokojna późnym wieczorem, a jednocześnie bardzo aktywna od rana. Dla wielu podróżnych to właśnie ten układ okazuje się bardziej męczący niż klasyczne centrum rozrywkowe.

Mini-wniosek jest prosty: przy bazarze nie szuka się najkrótszego dystansu do straganów, tylko najlepszego balansu między dostępem do życia lokalnego a realnym spokojem w pokoju. To różnica, która zaczyna mieć znaczenie już po pierwszej nocy.

Co naprawdę znaczy „blisko”, jeśli zależy Ci i na atmosferze, i na ciszy

Przy samym bazarze: maksimum klimatu, maksimum ryzyka

Nocleg przy samym bazarze daje natychmiastowy kontakt z okolicą. Wychodzisz z budynku i od razu jesteś w ruchu ulicy, między sklepami, jedzeniem, ludźmi i codzienną logistyką dzielnicy. Dla części osób to dokładnie to, czego szukają: żadnego dojazdu, żadnego dystansu, pełne zanurzenie w miejscu.

Tyle że taka lokalizacja prawie zawsze wymaga akceptacji kompromisów. Największe ryzyko to nie tylko hałas, ale też trudniejszy dojazd, zwłaszcza gdy okolica jest piesza albo bardzo ciasna. Transfer może zatrzymać się dalej, a ostatni odcinek z walizką prowadzi przez tłoczną uliczkę, nierówny chodnik albo fragment bez możliwości podjazdu pod wejście. Jeśli przylatujesz późno, jesteś zmęczony albo masz dużo bagażu, taki finał podróży potrafi zepsuć nawet dobrze zapowiadający się pobyt.

Tętniący życiem Bazar Przypraw w Stambule i jego historyczna zabudowa
Źródło: Pexels | Autor: Sami TÜRK

Dochodzi jeszcze kwestia samego budynku. W dzielnicach handlowych wiele obiektów mieści się nad lokalami usługowymi, restauracjami albo sklepami. Zdjęcia wyglądają klimatycznie, ale pod spodem działa przestrzeń, która od rana żyje własnym tempem. Gdy pokój ma balkon na główną ulicę, zyskujesz widok i tracisz część ciszy.

2–3 ulice dalej: najczęściej najlepszy kompromis

Dla większości podróżnych to właśnie ten wariant okazuje się najrozsądniejszy. Kilka minut pieszo od bazaru zwykle wystarcza, by nadal czuć okolicę, mieć pod ręką jedzenie i codzienny ruch dzielnicy, a jednocześnie ograniczyć najbardziej męczące elementy: poranne dostawy, stały przepływ ludzi pod wejściem i hałas bezpośrednio z głównej osi handlowej.

To ważne rozróżnienie, bo „blisko” w praktyce nie oznacza przecież spania nad straganami. Jeśli do bazaru idzie się chwilę pieszo boczną uliczką, często zyskujesz dokładnie to, czego większość osób naprawdę potrzebuje: lokalny kontekst bez konieczności uczestniczenia w nim przez całą dobę. Szczególnie dobrze sprawdza się to u par, osób podróżujących solo i tych, którzy chcą rano wyjść na miasto, ale w nocy po prostu się wyspać.

To także bezpieczniejszy wybór, gdy nie masz pełnej pewności co do standardu akustycznego obiektu. Nawet jeśli izolacja nie będzie idealna, kilka ulic różnicy potrafi zrobić większą zmianę niż dopłata do „lepszej kategorii” noclegu przy samej ulicy handlowej.

Na granicy dzielnicy: spokój rośnie, ale klimat bywa słabszy

Nocleg na obrzeżu bazaru albo na granicy dzielnicy handlowej daje zwykle większą przewidywalność. Łatwiej o dojazd autem, łatwiej o dojście z walizką i częściej trafia się szersza ulica lub budynek mniej wciśnięty między punkty usługowe. Dla rodzin z dzieckiem, osób pracujących zdalnie albo bardzo wrażliwych na bodźce bywa to wariant po prostu rozsądniejszy.

Ma jednak swoje minusy. Czasem taka strefa jest wygodna logistycznie, ale mniej przyjemna po zmroku: bardziej przelotowa, mniej spacerowa, pozbawiona tego miękkiego „tła” lokalnego życia, którego ktoś szukał. Innym razem problem jest odwrotny — jest już spokojnie, ale wszędzie trzeba kawałek dojść, więc bazar przestaje być naturalnym przedłużeniem dnia.

Najlepsza decyzja zwykle nie brzmi: „jak najbliżej”. Lepiej zadać inne pytanie: czy chcę mieszkać w samym ruchu, czy tylko mieć go pod ręką. Dla większości osób lepsza odpowiedź brzmi: pod ręką.

Strefa nocleguZaletyRyzykaDla kogo najczęściej
Przy samym bazarzeNajmocniejszy klimat, wszystko obok, zero dystansuPoranny hałas, trudniejszy dojazd, większy ruch pod oknamiOsoby tolerujące gwar, krótkie pobyty nastawione na intensywne zwiedzanie
2–3 ulice dalejDobry balans między atmosferą a spokojemTrzeba sprawdzić, czy ulica nie jest trasą dostaw lub dojściem do głównej osiPary, solo travelerzy, większość turystów
Na granicy dzielnicyWięcej ciszy, łatwiejsza logistyka, często wygodniejszy dojazdMniej klimatu, czasem okolica zbyt przelotowaRodziny, osoby pracujące zdalnie, lekki sen

Jak czytać lokalizację noclegu, a nie tylko odległość na mapie

Główna ulica handlowa i boczna przecznica to nie to samo

Najwięcej błędów bierze się z patrzenia wyłącznie na pinezkę na mapie. Dwa obiekty mogą leżeć w niemal tej samej odległości od bazaru, a oferować zupełnie inny komfort. Jeden stoi przy głównej osi handlowej, drugi chowa się w bocznej przecznicy, do której dochodzi mniej pieszych i nie dociera cała poranna logistyka handlu.

Przy wyborze noclegu warto więc ustalić nie tylko dystans do bazaru, ale też rodzaj ulicy. Czy wejście jest od ulicy handlowej? Czy pod budynkiem widać lokale usługowe? Czy obok jest plac, mały skwer, zatoczka dostawcza, ciąg kawiarni, warsztaty, przystanek, szkoła albo meczet? Każdy z tych elementów tworzy inny typ dźwięku. Warsztat daje odgłosy pracy, przystanek ruch ludzi, kawiarnie wieczorny szum, a plac dostaw poranną aktywność, która budzi skuteczniej niż alarm w telefonie.

Jeśli na mapie widać, że obiekt stoi przy skrzyżowaniu głównych ciągów pieszych, warto założyć większy ruch niemal przez cały dzień. Jeżeli zaś leży równolegle do bazaru, ale jedną ulicę dalej i bez bezpośrednich lokali pod oknami, szanse na spokój wyraźnie rosną.

Tylna zabudowa i pokój od podwórza często wygrywają z ładnym widokiem

Wiele osób odruchowo wybiera pokój z balkonem, oknem na ulicę albo „widokiem na miasto”, bo na zdjęciach wygląda to atrakcyjnie. W dzielnicy bazarowej taki atut potrafi szybko zmienić się w problem. Balkon na ruchliwą uliczkę oznacza nie tylko dźwięki, ale też światło, rozmowy pod oknem i poczucie, że okolica nigdy do końca nie zasypia.

Znacznie lepszym wyborem bywa pokój od podwórza, od tylnej części budynku albo od węższego pasażu bez handlu. Taki pokój może wydawać się mniej efektowny, ale to właśnie on częściej daje realną ciszę. Równie ważne jest położenie względem wejścia, recepcji i restauracji w budynku. Pokój obok windy, klatki schodowej czy hotelowego zaplecza też potrafi być uciążliwy, nawet jeśli sama ulica jest spokojniejsza.

Przy noclegach blisko targu nie wygrywa najładniejsze zdjęcie. Wygrywa układ, który ogranicza liczbę bodźców. Jeśli obiekt pozwala dopisać prośbę o pokój od zaplecza lub na wyższym piętrze, to często ważniejsza informacja niż opis designerskiego wnętrza.

Wyżej położona część okolicy może pomagać, ale komplikuje dojście

Niektóre noclegi położone są odrobinę wyżej niż główny ciąg bazarowy albo wchodzą w bardziej stromą, schodkową zabudowę. Taka lokalizacja bywa korzystna akustycznie, bo odcina część ruchu i oddziela od najbardziej zatłoczonego poziomu ulicy. Dla osób, które chcą być blisko życia lokalnego, ale nie w samym jego centrum, to często bardzo dobry trop.

Trzeba jednak uczciwie zważyć cenę tego spokoju. Wyższe położenie może oznaczać schody, strome dojście, brak możliwości podjazdu pod sam obiekt albo końcowy odcinek przez wąski pasaż. Krótki, realistyczny scenariusz: piękny pensjonat w środku dzielnicy bazarowej, świetne opinie za klimat i widok, ale przy późnym przyjeździe z dużą walizką okazuje się, że ostatnie metry trzeba pokonać po schodach i nierównej nawierzchni. Sam nocleg może być udany, lecz pierwszy kontakt bywa męczący.

Mini-wniosek z mapy jest prosty: nie patrz tylko, jak blisko jest bazar. Sprawdź, od czego dokładnie dzieli Cię ściana, okno i wejście do budynku. To daje o wiele lepszy obraz niż sam czas dojścia.

Co sprawdzić na mapie przed rezerwacją

  • czy obiekt stoi przy głównej ulicy handlowej czy w przecznicy,
  • czy pod budynkiem są sklepy, restauracje, warsztaty lub punkty usługowe,
  • czy obok widać plac, postój, przystanek albo miejsce możliwych dostaw,
  • czy okolica jest piesza i czy transfer dojedzie pod samo wejście,
  • czy dojście wygląda na płaskie, czy raczej schodkowe i ciasne,
  • czy budynek ma tylną ekspozycję lub dziedziniec, co zwiększa szansę na cichszy pokój.

Sygnały ostrzegawcze w opisie noclegu i w opiniach gości

Jakich słów i wzmianek szukać

Opinie gości są szczególnie przydatne wtedy, gdy czytasz je pod kątem źródła hałasu, a nie ogólnej oceny. Samo zdanie „było głośno” niewiele daje, bo dla jednej osoby głośna będzie restauracja wieczorem, dla innej klimatyzacja, a dla jeszcze innej poranne rolety sklepowe. Szukaj więc recenzji, które mówią kiedy było głośno i co dokładnie przeszkadzało.

Klasyczne czerwone flagi brzmią niewinnie: „w samym sercu dzielnicy”, „nad popularną kawiarnią”, „żywa okolica”, „autentyczne miejskie doświadczenie”, „kroki od targu”. Samo w sobie to nie jest wada, ale przy bazarze często oznacza dokładnie to, czego lekki sen nie wybacza. Jeśli w recenzjach wracają słowa „dostawy”, „wcześnie rano”, „słychać było rozkładanie stoisk”, „zapachy z restauracji”, „modlitwa z pobliskiego meczetu”, „trudno było dojechać pod wejście”, to nie są drobiazgi, tylko opis codziennego rytmu miejsca.

Dobrze też czytać między wierszami. Gdy kilka osób chwali „świetną lokalizację, ale zabierz stopery”, to zwykle nie chodzi o jednorazowy incydent. Podobnie z opiniami w stylu „pokój mały, ale i tak tylko się tu śpi” — przy bazarze taki komentarz często sugeruje, że obiekt działa bardziej jako baza wypadowa niż miejsce realnego odpoczynku. Mini-wniosek jest prosty: im bardziej entuzjastyczny opis lokalizacji, tym uważniej trzeba sprawdzić, jakim kosztem ta lokalizacja działa.

Są też sygnały pozytywne, które naprawdę coś znaczą. „Pokój od tyłu”, „cicho mimo centralnego położenia”, „dobre okna”, „spaliśmy od strony dziedzińca”, „transfer wysadził nas blisko wejścia” — to konkrety, nie marketing. Jeśli jedna osoba wspomina o ciszy, to jeszcze za mało. Jeśli powtarza to kilka recenzji i do tego pojawia się wzmianka o bocznej ulicy albo wyższym piętrze, szansa na trafny wybór rośnie wyraźnie.

Który typ noclegu najlepiej sprawdza się przy bazarze

Z zewnątrz dwa obiekty mogą wyglądać podobnie: kilka pokoi, dobre zdjęcia, podobna odległość od targu. A potem jeden okazuje się spokojnym miejscem na regenerację, a drugi punktem noclegowym nad trasą porannych dostaw. Przy bazarach najwięcej zależy nie od gwiazdek, tylko od układu budynku i sposobu działania okolicy.

Najczęściej najlepiej wypadają mniejsze hotele butikowe, pensjonaty i rodzinne obiekty położone jedną lub dwie ulice od głównego ruchu, zwłaszcza jeśli mają pokoje od wewnętrznej strony budynku. Dają kontakt z dzielnicą, ale nie wciskają go przez całą noc przez okno. Apartament bywa dobrym rozwiązaniem, gdy potrzebna jest przestrzeń i niezależność, jednak przy bazarze trzeba ostrożniej sprawdzać wejście do budynku, piętro i to, czy pod lokalem nie działa gastronomia. Z kolei duży hotel przy szerokiej ulicy może być logistycznie wygodny, ale nie zawsze daje ten lokalny rytm, którego ktoś szukał.

Praktycznie wygląda to tak: na krótki, intensywny wyjazd da się zaakceptować więcej bodźców i bliższy kontakt z bazarem. Na dłuższy pobyt lepiej działa obiekt z marginesem ciszy, nawet jeśli wymaga dodatkowych kilku minut spaceru. Te kilka minut zwykle zwraca się rano i wieczorem. Najbezpieczniejszy wybór to nie „najbliżej”, tylko w pobliżu, ale poza główną osią handlu i dostaw.

Jeśli masz wybrać tylko jedną rzecz przed rezerwacją, wybierz nie zdjęcie pokoju, lecz jego położenie względem ulicy. Przy tureckim bazarze to właśnie ono najczęściej decyduje, czy obudzisz się z energią na lokalne życie, czy po nocy przerywanej przez to życie.

Kiedy taka lokalizacja naprawdę działa, a kiedy lepiej odpuścić

Ktoś rezerwuje nocleg „tuż przy bazarze”, bo chce rano wyjść po herbatę i od razu wejść w rytm dzielnicy. Na miejscu okazuje się, że rytm zaczyna się wcześniej, niż planował, a wieczorny klimat nie rekompensuje słabego snu. Sama bliskość targu nie jest więc ani zaletą, ani wadą — działa tylko wtedy, gdy pasuje do sposobu podróżowania.

Taki nocleg zwykle sprawdza się najlepiej u osób, które traktują miasto jako coś więcej niż tło dla zwiedzania. Para na krótki wyjazd, solo traveler, ktoś fotografujący ulicę, osoba, która lubi schodzić rano bezpośrednio do lokalnego życia i nie potrzebuje hotelowej izolacji — to najczęstszy profil, dla którego okolica bazarowa ma sens. Zwłaszcza gdy plan dnia i tak zaczyna się wcześnie, a wieczory spędza się poza pokojem.

Mniej oczywisty przypadek to praca zdalna. Z jednej strony taka okolica daje świetne zaplecze na przerwy, jedzenie i codzienność bez turystycznej inscenizacji. Z drugiej, jeśli pokój ma słabą akustykę, cienkie okna albo stoi nad ulicą usługową, koncentracja szybko siada. Przy pracy zdalnej nie wystarczy więc „blisko klimatu”; potrzebne jest miejsce, do którego da się wrócić i normalnie usiąść przy komputerze.

Są też sytuacje, w których lepiej przesunąć się od bazaru o kilka ulic albo wybrać inną część dzielnicy. Dotyczy to zwłaszcza lekkiego snu, podróży z małym dzieckiem, późnych przylotów z dużym bagażem oraz pobytów, podczas których pokój ma być realnym miejscem odpoczynku, a nie tylko noclegiem między wyjściami. Mini-wniosek jest prosty: im bardziej potrzebujesz przewidywalności i ciszy, tym mniej opłaca się spać na samej granicy handlu.

Krótka lista scenariuszy z życia

  • Na dwie noce i dużo miasta: można podejść bliżej bazaru, ale lepiej szukać pokoju od tyłu lub na wyższym piętrze.
  • Na tydzień lub dłużej: rozsądniej wybrać obiekt z lekkim odsunięciem od głównej osi handlowej.
  • Z dzieckiem: ważniejsze od „klimatu” stają się łatwe dojście, brak stromych podejść i spokojny wieczór.
  • Z walizką i późnym przyjazdem: trzeba sprawdzić, czy samochód podjedzie blisko wejścia i czy końcówka trasy nie prowadzi przez schody.
  • Do pracy zdalnej: priorytetem są okna, ekspozycja pokoju i stabilny spokój rano, nie tylko estetyka wnętrza.

Pora dnia i dzień tygodnia zmieniają wszystko

Ta sama ulica potrafi mieć dwa zupełnie różne charaktery. Po południu wydaje się przyjemnie żywa, wieczorem robi się nastrojowa, a o świcie zamienia się w zaplecze handlu. W okolicy bazaru komfort noclegu trzeba oceniać nie w jednym momencie dnia, tylko w całym cyklu.

Najwięcej osób patrzy na lokalizację oczami spacerowicza: czy jest gdzie wyjść, zjeść, kupić coś po drodze. To ważne, ale równie istotne jest to, co dzieje się przed otwarciem sklepów i tuż po zamknięciu. Rano w grę wchodzą dostawy, przygotowanie stoisk, ruch lokalny i dźwięki techniczne, których turysta nie zobaczy na zdjęciach. Wieczorem dochodzą rozmowy na ulicy, zamykanie lokali, czasem gastronomia i przechodnie skracający sobie drogę przez boczne uliczki.

Do tego dochodzi rytm tygodnia. Niektóre okolice handlowe żyją codziennie podobnie, inne wyraźnie zmieniają tempo w określone dni, gdy handel jest intensywniejszy albo ulice przyciągają więcej mieszkańców niż zwykle. Jeśli opinie o hałasie są skrajne, to często nie znaczy, że część gości przesadza. Bywa po prostu tak, że trafili na różne dni i różne pokoje.

Praktyczny wniosek: przy czytaniu recenzji dobrze wyłapywać wzmianki o porze pobytu, porannym ruchu i konkretnych godzinach aktywności okolicy. Jedna noc może nie oddać pełnego obrazu, ale powtarzalny schemat w komentarzach zwykle mówi prawdę.

Najczęstsze pułapki przy rezerwacji i jak ich uniknąć

Klasyczny błąd wygląda niewinnie: obiekt ma świetne zdjęcia, kilka zachwytów nad lokalizacją i bardzo krótki spacer do bazaru. Dopiero później wychodzi, że wejście jest od strony usługowej, pokój nad lokalem, a „kameralna uliczka” to w praktyce skrót dla dostaw i skuterów. Problem rzadko bierze się z jednego dużego minusa; zwykle składa się z kilku drobnych rzeczy, których wcześniej nikt nie połączył.

Zbyt dosłowne czytanie opisu obiektu

Sformułowania promocyjne trzeba tłumaczyć na warunki pobytu. „W sercu dzielnicy” oznacza intensywny kontakt z otoczeniem. „Kilka kroków od rynku” może znaczyć wejście praktycznie z głównego ciągu pieszego. „Autentyczna okolica” bywa atutem, ale jeśli nie ma żadnej wzmianki o wyciszeniu, ekspozycji pokoi lub spokojniejszej stronie budynku, dobrze zachować ostrożność.

Najbezpieczniej traktować opis jako zaproszenie do dalszego sprawdzenia, a nie jako odpowiedź. Jeśli obiekt chwali lokalizację, trzeba od razu skonfrontować to z mapą, zdjęciami okolicy i opiniami o śnie, poranku oraz dojściu z bagażem.

Zakładanie, że „blisko” zawsze znaczy „wygodnie”

Bliskość bazaru może być niewygodna logistycznie. Dotyczy to szczególnie stref pieszych, wąskich dojść, nierównej nawierzchni i miejsc, do których samochód nie podjeżdża pod same drzwi. Przy lekkim plecaku to drobiazg. Przy walizce, dziecku, późnym check-inie albo upale zmienia cały odbiór noclegu.

Jeśli plan wyjazdu zakłada częste przejazdy, transfer lotniskowy, pracę z laptopem poza pokojem albo codzienne wychodzenie wcześnie rano, lepiej mieć obiekt trochę mniej centralny, ale prostszy w obsłudze. Komfort przy bazarze to nie tylko cisza — to również brak codziennego zmagania się z dojściem.

Rezerwacja bez zadania jednego konkretnego pytania

Czasem wystarczy krótka wiadomość do obiektu, żeby uniknąć pomyłki. Zamiast pytać ogólnie, czy jest cicho, lepiej zapytać precyzyjnie: czy można dostać pokój od wewnętrznej strony budynku, czy okna wychodzą na ulicę handlową, czy samochód dojeżdża blisko wejścia, czy poranne dostawy są słyszalne w pokojach. Odpowiedź nie zawsze będzie idealna, ale sam jej styl też sporo mówi. Konkretny, rzeczowy komunikat zwykle daje większe poczucie, że obiekt rozumie, o co pytasz.

Mini-wniosek po tej części jest praktyczny: najwięcej rozczarowań bierze się nie ze złych obiektów, tylko z niedopasowania oczekiwań do mikro-lokalizacji.

Jak dopasować wybór do własnej tolerancji na bodźce

Dwie osoby mogą spać w tym samym miejscu i wystawić skrajnie różne opinie. Jedna napisze, że okolica była pełna życia i energii, druga że nie dało się odpocząć. Pr