Archiwa tagu: usa

Kanion Antylopy – tajemniczy cud natury

Kanion Antylopy to jedno z najwspanialszych miejsc na Ziemi. Jest to jasne dla każdego, kto go odwiedzi. Wąski i stromy kanion wyrzeźbiony przez wodę w obłe kształty, mieniący się wszystkimi kolorami piaskowca od żółci po ciemny brąz, oszałamiający nierównościami, zaburzoną pespektywą i załomami nie pozwalającymi dostrzec jego końca. Wspaniały obraz malowany przez światło padającego słońca i cienie rzucane przez skały.

Właściwie mówimy o dwóch kanionach – lepiej znanym górnym, leżącym na poziomie koryta potoku i będącym bohaterem wielu fotografii, oraz mniej znanym dolnym, do którego trzeba zejść kilka metrów poniżej poziomu gruntu. Nam udało się odwiedzić kanion górny. Na dolny zabrakło niestety czasu, a i pogoda nie pozwoliła nam na taką wycieczkę.

Sam kanion jest wąską szczeliną wyrzeźbioną przez powodzie błyskawiczne powodowane przez silny okresowy potok płynący ku rzece Kolorado. Wystarczy, że na płaskowyżu ponad kanionem spadnie kilka milimetrów deszczu, a potężna zlewnia powoduje, że kanion może zostać w ciągu kilku chwil zalany na wysokość kilku metrów.

W 1997 roku jeden z niewielu tego typu wypadków spowodował śmierć 11 osób. Od tego momentu informacje pogodowe są ściśle monitorowane i w razie konieczności kanion jest ewakuowany.

Niestety, podczas naszego pobytu pogoda nie była najlepsza, padał lekki deszcz i światła było niewiele. Za to przeżyliśmy ewakuację kanionu, gdy przewodnicy otrzymali informację, że na płaskowyżu doszło do poważnym opadów deszczu i groźba powodzi stała się naprawdę realna. W ciągu kilku minut musieliśmy opuścić kanion i samochodami jak najszybciej wróciliśmy na parking.

Obecnie kanion znajduje się na terenie rezerwatu Indian Navajo i mają oni monopol na organizowanie wycieczek. Firm jest kilka, ale wszystkie startują z tego samego parkingu, a koszt wycieczki jest podobny – około 40$. Warto jedynie pamiętać o tym, by zarezerwować wycieczkę wcześniej, gdyż często są one wyprzedawane z wyprzedzeniem.

Na parkingu wsiadamy na pakę ciężarówki przystosowaną do przewożenia turystów i po około 10 minutach docieramy do wejścia do kanionu.

Zwiedzanie trwa około 30 minut, chyba, że zdecydujemy się na zdecydowanie droższą wycieczkę fotograficzną, która trwa dłużej i każda grupa jest mniejsza, by umożliwić wszystkim zrobienie jak najlepszych ujęć tego cudu przyrody.

Spokojny spacer przez kanion to okazja do podziwiania coraz to nowych formacji wyłaniających się za każdym jego załomem, kolorów kolejnych warstw piaskowca, przez który przebiła się woda i światła, które buduje wyjątkową atmosferę tego miejsca.

Przy wyjeździe żegnał nas widok nadchodzącej burzy, a stalowoszare niebo wspaniale kontrastowało z żółtym piaskiem i zielenią nielicznych roślin.

Po zwiedzaniu zachęcamy wszystkich do spróbowania pysznego teksańskiego grilla w restauracji Big John’s Texas Barbecue w pobliskim miasteczku Page – próbowaliśmy i zdecydowanie polecamy!

Przy okazji mieliśmy możliwość podziwiania niezwykłego połączenia burzy piaskowej i deszczowej, która przeszła nad kanionem, który przed chwilą odwiedziliśmy.

Jeśli wybieracie się w te okolice USA zdecydowanie wybierzcie się do Kanionu Antylopy – wrażenia są niezapomniane!

Travellersi.pl

Cadillac Ranch

Niedaleko Amarillo w Teksasie stoi zaskakująca instalacja artystyczna – 10 wbitych w ziemię Cadillacków. Powstała w 1974 roku jako pomysł grupy Ant Farm. Przedstawia przemijanie pokazane na przykładzie kolejnych modeli Cadillacków z charakterystycznymi skrzydłami w tylnej części nadwozia. Stworzono go z używanych samochodów.

Cadillac Ranch, Amarillo, Texas

Pomysł powstał w 1972 roku, ale przez kolejne 2 lata Ant Farm poszukiwali sponsora, który pomógłby im w stworzeniu instalacji. Zainteresowanie wyraził Stanley Marsh i w końcu instalacja powstała na należącym do niego polu pod Amarillo.

Cadillac Ranch, Amarillo, Texas

W 1997 roku Cadillacki zostały przeniesione z oryginalnego miejsca około 3 km poza miasto. Było to związane z rozrastającym się Amarillo i pierwotną koncepcją Ant Farm, by instalacja stała w odludnym miejscu.

Cadillac Ranch, Amarillo, Texas

Cadillacki wkopane są w ziemię około 200m od drogi Interstate 40, która zastąpiła starą drogę 66. Jednak dla części Amerykanów i tak było to zbyt daleko, od jednej z par odwiedzających ranczo usłyszeliśmy, że „mogliby to wkopać nieco bliżej”.

Cadillac Ranch, Amarillo, Texas

Samochody są wbite w ziemię pod kątem identycznym, jak nachylenie piramidy Cheopsa w Gizie.

Cadillac Ranch, Amarillo, Texas

Cadillacki są często przemalowywane, np. na różowo z okazji urodzin żony Stanley’a Marsha, Wendy, albo na potrzeby reklam lub filmów. Dodatkowo na miejscu leżą farby, a odwiedzający mogą malować samochody w dowolne kolory, wzory i napisy.

Cadillac Ranch, Amarillo, Texas

Sama instalacja znalazła swoje odbicie w amerykańskiej popkulturze. Kręcone tu były teledyski Jamesa Browna, jedna z piosenek Bruce Springsteena nosi nazwę „Cadillac Ranch”, a ranczo znalazło się również w disnejowskiej produkcji „Auta”.

Cadillac Ranch, Amarillo, Texas

Amarillo i Rancho Cadillacków leżą na trasie starej Drogi Matki, czyli Drogi 66. Warto się tu na chwilę zatrzymać, by dotknąć tego niezwykłego pomysłu.

Lokalizacja: 35° 11′ 14″ N, 101° 59′ 13.35″ W

Travellersi.pl

High Line – park na wysokościach

Skojarzenia z Nowym Jorkiem? Times Square? Statua Wolności? Empire State Building? Central Park? To wszystko prawda, ale dzisiaj zabierzemy Was do nieco innego miejsca, które powoli staje się atrakcją Wielkiego Jabłka.

High Line, Nowy Jork

Obecnie Manhattan, najbardziej znana wyspa Nowego Yorku, to jedno z najdroższych miejsc na świecie. Jednak nie tak dawno można było tutaj znaleźć choćby hurtownie, szwalnie czy zakłady mięsne. A przemysł wymagał również dróg, którymi transportowano produkty. Do położonych na zachodzie masarni zwierzęta dowożono dzisiejszą 10 Aleją. W tym celu w połowie XIX w. na środku ulicy wybudowano tory kolejowe, nazywane West Side Line.

High Line, Nowy Jork

Kompletnie niezabezpieczone tory biegły środkiem ulicy, co powodowało, że dochodziło do wielu wypadków, sama 10 Aleja nazywana była „Aleją śmierci”, a wypadkom próbowano zapobiec nawet nakazując, by przed każdym pociągiem jechał jeździec na koniu, który miał wymachiwać czerwoną flagą. W końcu, gdy pod kołami pociągu zginął mały chłopczyk idący do szkoły, mieszkańcy zaczęli intensywne protesty. W ich wyniku postanowiono, że tory zostaną przeniesione na wysokość drugiego piętra, na wiadukt przypominający te znane z filmów o Chicago. Koszt inwestycji wyniósł 150 mln$, co obecnie równałoby się kwocie ponad 2 mld$! Pierwszy pociąg przejechał High Line w roku 1934.

High Line, Nowy Jork

Manhattan stawał się centrum finansowym i kulturalnym, transport z torów i pociągów przenosił się na autostrady i ciężarówki, a fabryki i hurtownie zamykano i przenoszono poza obręb miasta. High Line jeździło więc coraz mniej pociągów, a część nieużywanych odgałęzień zburzono. Ostatni pociąg przejechał w roku 1980, przewożąc trzy wagony mrożonych indyków.

High Line, Nowy Jork

Przez następne dwie dekady wiadukt niszczał i zarastał trawami i drzewami do tego stopnia, że nakręcono tu kilka scen filmu „Jestem Legendą”. Niewiele osób zauważało jego istnienie. Wyjątkiem byli deweloperzy, dla których na przełomie wieków zachodnia część Manhattanu stała się łakomym kąskiem i miejscem na potencjalne nowe inwestycje. Tym pomysłom początkowo sprzyjały władze miasta na czele z burmistrzem, Rudolfem Giulianim.

High Line, Nowy Jork

Deweloperzy niemal osiągnęli swój cel, jakim było zburzenie wiaduktu i przeznaczenie tego miejsca pod nową zabudowę. Jednak wówczas, w 2000 roku, mieszkający w okolicy Robert Hammond i Joshua David rozpoczęli starania o zachowanie tego nietypowego zabytku. Założyli organizację non-profit Przyjaciele High Line. Udało im się doprowadzić do zniesienia decyzji o rozbiórce wiaduktu oraz zainteresować sprawą lokalnych mieszkańców. Ważne było również stworzenie przez fotografa natury, Joela Sternfelda albumu o dzikości High Line. Zamówiono również ekspertyzę, która wskazywała, że zachowanie tego nietypowego zabytku może przynieść okolicy więcej pożytku, niż jego wyburzenie. Zaangażowanie Przyjaciół High Line przyniosło owoce w końcu 2002 roku, gdy następca Giulianiego, Michael Bloomberg, zdecydował o zaangażowania miasta w projekt.

High Line, Nowy Jork

Na początku 2003 ogłoszono konkurs na zagospodarowanie High Line, przy czym najważniejsze było zachowanie jej unikalnego charakteru. Przebudowę rozpoczęto w 2006 roku. Kosztem 150 mln$ (znowu!) stworzono park na wysokościach, ciągnący się na odcinku wiaduktu liczącym ok. 1,45 mili (ok. 2,3 km). Dzisiaj można spacerować alejkami, posłuchać szumu strumyka, odpocząć na ławkach, które jeżdżą po starych torach, pooglądać z wysokości drugiego piętra to, co się dzieje wokół, czy w końcu podziwiać rzekę Hudson.

High Line, Nowy Jork High Line, Nowy Jork High Line, Nowy Jork

Twórcy parku zakładali, że będzie to miejsce raczej dla lokalnej społeczności i rocznie będzie je odwiedzać około 200 tys. odwiedzających, ale w Nowym Jorku takie miejsca łatwo stają się kultowymi. Obecnie High Line odwiedza rocznie ponad 5 mln turystów! Sam park ma też pozytywny wpływ na rozwój okolicy, m.in. powstały tu nowe muzea.

High Line, Nowy Jork

A co z miejscem, do którego wiadukt pierwotnie prowadził? Cóż, wszyscy miłośnicy kulinariów znają to miejsce pełne najlepszych restauracji najbardziej znanych szefów kuchni. To MeatPacking District.

Zdecydowanie zachęcamy, by odwiedzając Nowy Jork znaleźć czas na odwiedzenie tego wyjątkowego miejsca. Może natchnie Was to do tego, by rozejrzeć się po swojej okolicy i znaleźć równie ciekawe miejsce na podobny projekt!

Travellersi.pl

Gdyby ktoś szukał ciekawej lektury na temat Nowego Jorku to polecamy książkę „Nowy Jork. Od Manhattanu do Ground Zero” autorstwa Magdaleny Rittenhouse.

Czy odwiedzili nas kosmici, czyli relacja z Capitol Reef


Capitol Reef to leżący nieco na uboczu, jeden z mniej znanych parków narodowych południowego zachodu USA. Zajmuje on spory fragment fałdu Waterpocket Fold. Najciekawsze jest w nim to, że w tym miejscu spotkały się dwie płyty tektoniczne, co spowodowało pionowe wypiętrzenie się jednej z nich. Dzięki temu przejeżdżając dzisiaj przez park podróżujemy przez historię geologiczną Ziemi, mając możliwość na odcinku około 15 km zobaczyć ustawione pionowo kolejne warstwy skał i osadów. Prawdziwy raj dla geologów, ale i zwykły turysta z łatwością zobaczy różnicę w kolorze i strukturze skał.

Park Narodowy Capitol Reef Park Narodowy Capitol Reef

Na terenie parku znajdują się również petroglify stworzone przez historyczne ludy Anasazi i Fremont. Są to jedyne pozostałości po kulturach, które żyły w tym miejscu w okresie ok. 600-1300 roku. Ja cały czas nie mogę oprzeć się wrażeniu, że na rysunkach wyrytych w skale widzę kosmonautów!

Petroglify, Park Narodowy Capitol Reef

Długotrwałe procesy wietrzenia skał spowodowały powstanie wielu naprawdę interesujących form skalnych o pobudzających do myślenia nazwach, tj. Chimney Rock, Twin Rocks czy Castle.

Twin Rocks, Park Narodowy Capitol Reef Chimney Rock, Park Narodowy Capitol Reef

Park ma również swoje wąwozy. Nam udało się podejść do miejsca zwanego Goosneck Overlook (punkt widokowy gęsiej szyi), z którego dokładnie widać kolejne warstwy skalne.

Park Narodowy Capitol Reef

Niestety, z uwagi na powódź najciekawsze wąwozy (Capitol Gorge i Grand Wash) w parku były w czasie naszej wizyty zamknięte, a niestety nie mogliśmy sobie pozwolić na 20 km spacer w jedną stronę, by je podziwiać.

Na terenie parku znajdują się pozostałości osad Mormonów z końca XIX w. Można je zobaczyć przede wszystkim w miejscowości Fruita, gdzie znajduje się również siedziba dyrekcji parku. Już sama nazwa wskazuje, że pomimo suchego i skalistego otoczenia akurat na terenie tej osady panowały idealne warunki do upraw, a sama dolina jest do dzisiaj zieloną oazą w otoczeniu pomarańczowych skał.

Fruita, Park Narodowy Capitol Reef

Na koniec jeszcze jedno wspaniałe wspomnienie. Przed zwiedzaniem parku spaliśmy w motelu RimRock przy samym wjeździe do Capitol Reef. Przy śniadaniu, okazało się, że naszymi towarzyszami są… kolibry! Coś niesamowitego móc obserwować te wspaniałe ptaki z tak bliska!

Zresztą sam motel jest ulokowany nad półokrągłą rozpadliną, w niesamowicie urokliwym miejscu.

Widok z tarasu hotelu, Park Narodowy Capitol Reef

Więcej zdjęć w naszej galerii.

Travellersi.pl

Jak się zwiedza parki narodowe w USA?


Zastanawialiście się kiedyś, jak to się robi w Stanach? No oczywiście, że nie na piechotę (choć są i tacy „wariaci”). A szczegóły wyjaśni poniższy filmik!

Oczywiście trzeba bardzo uważać, bo to w końcu nie jest terytorium ludzi, tylko zwierząt!

Dlatego nie jest trudno zrozumieć, dlaczego nie zdziwiliśmy się, gdy w okolicy Albuquerque w Nowym Meksyku, zwiedzając ranczo Cadillaków, do których trzeba było dojść jakieś 100 m od parkingu, usłyszeliśmy: „Nie mogli ich wkopać nieco bliżej?…”

Ranczo Cadillacków

Jednak czasami droga, widoki, muzyka i wszystko dookoła buduje niesamowity klimat i atmosferę, np. taką

Travellersi.pl