Archiwa tagu: soft sleeper

Koleją przez Chiny

Chiny to ogromny kraj – jak się po nim poruszać? My wybraliśmy pociągi i jesteśmy z tego bardzo zadowoleni, z wielu powodów. W Chinach funkcjonuje kilka typów pociągów. Najnowocześniejsze to szybkie pociągi (nazywane CRH) rozwijające prędkość ponad 300 km/h , których sieć połączeń rozwija się bardzo dynamicznie. Pociągi średniej klasy to tzw. soft seat i soft sleeper, czyli pociągi z miejscami siedzącymi i kuszetkami. Ważne jest to, że miejsca na nie są numerowane. Najniższa klasa pociągów to tzw. hard seat i hard sleeper, na które nie ma rezerwacji miejsc, co przy liczbie ludności Chin automatycznie oznacza ogromny tłok. Podczas naszej podróży po Państwie Środka korzystaliśmy z pociągów typu hard seat, soft sleeper i szybkich pociągów długodystansowych.

Lokomotywa szybkiego pociągu, Pekin
Lokomotywa szybkiego pociągu, Pekin

Zacznijmy jednak od początku. Wejście na dworzec przypomina wchodzenie na lotnisko w kraju europejskim. Wejść można tylko z biletem, a wszystkie bagaże są prześwietlane. Za to same dworce są ogromne! W Pekinie wyjeżdżaliśmy z dworca południowego, w którym znajdowało się 8 hal wielkości Dworca Centralnego w Warszawie połączonych szerokim, półkilometrowym tunelem. Dworce w „mniejszych” miastach chińskich są nowoczesne, ale raczej nijakie.

Hala wejściowa, dworzec w Pekinie
Hala wejściowa, dworzec w Pekinie

Zakup biletów sam z siebie jest niezłą przygodą. Można próbować przez Internet, co jest tańsze, ale przy braku znajomości chińskiego dość trudne. Zakup biletów samodzielnie przy kasie to zestaw min i gestów w nadziei, że osoba po drugiej stronie szyby zrozumie, o co nam chodzi. Najlepiej mieć już sprawdzony numer pociągu i pokazać na mapie chińską nazwę miasta, do którego chcemy się udać. Należy też mieć ze sobą paszport. Na szczęście wiele hoteli i hosteli oferuje pośrednictwo w zakupie biletów i naszym zdaniem przynajmniej w pierwszych dniach pobytu w Chinach warto z tego skorzystać.

My spieszyliśmy się na pociąg z Szanghaju do Hangzhou. Po odstaniu swojego w chińskiej kolejce (to akurat temat na zupełnie inną opowieść) dotarliśmy wreszcie do kasy z nadzieją, że 15 minut zapasu do odjazdu pociągu wystarczy na zakup biletu. Myliliśmy się. Pani po drugiej stronie w końcu zrozumiała o jaki pociąg i miasto chodzi, po czym grzecznie wzięła nasze paszporty i… poszła na przerwę obiadową. Wróciła po 20 minutach, a my spokojnie mogliśmy czekać na kolejny pociąg.

Komunikaty dotyczące rozkładu jazdy podawane były niestety jedynie w języku chińskim, więc kierować mogliśmy się tylko jedynymi zrozumiałymi dla nas znakami – numerem pociągu zapisanym cyframi arabskimi.

W samej poczekalni zasiedliśmy na dwóch ostatnich krzesełkach. Po pół godzinie głośnik coś zabrzęczał i wszyscy nagle wstali i ustawili się w kolejce do wejścia. Domyśliliśmy się, że właśnie zapowiedziano nasz pociąg. Czekaliśmy może z 15 minut, gdy z głośnika znowu usłyszeliśmy kompletnie niezrozumiały dla nas komunikat i wszyscy… usiedli – znak, że pociąg ma opóźnienie. Tylko jak wielkie? W końcu udało nam się z kimś porozumieć korzystając z kartki i długopisu. Nie oznacza to jednak pisania po chińsku, bardziej przypominało to pismo obrazkowe – przekreślona planowana godzina odjazdu i znak zapytania. Takie sytuacje to jeden z najlepszych momentów, by nawiązać kontakt z miejscowymi nawet nie znając ich języka.

Poczekalnia na dworcu w Szanghaju
Poczekalnia na dworcu w Szanghaju
Korytarz na dworcu w Hangzhou
Korytarz na dworcu w Hangzhou
Korytarz na dworcu w Hangzhou
Korytarz na dworcu w Hangzhou

Warto też wspomnieć o jeszcze jednym zwyczaju Chińczyków, do którego trzeba się jak najszybciej przyzwyczaić, aby zachować zdrowie psychiczne – permanentnym pluciu i wyrzucaniu wszystkiego na podłogę, pomimo wszechobecnych zakazów. Lądują tam opakowania, skorupki po orzechach, papierki, obgryzione kurze pazury i wiele innych rzeczy, których lepiej nie identyfikować. Co najgorsze, robią to nie tylko na ulicy, ale również na dworcach, czy w samych pociągach. W związku z powyższym regularnie co najmniej raz na godzinę wszystkie podłogi stałe i poruszające się są zamiatane i czyszczone.

Poczekalnia na dworcu w Pingyao
Poczekalnia na dworcu w Pingyao

Pierwszym naszym pociągiem był nocny soft sleeper z Pekinu do Da’Tong. To bardzo dobry sposób na to, by wyspać się podczas prawie ośmiogodzinnej podróży, nie płacić za nocleg w hotelu czy hostelu i mieć cały dzień na zwiedzanie okolic Da’Tong, m.in. wspaniałych posągów Buddy. W pociągu łóżka mają trzy poziomy, są całkiem długie, bo mieściłem się bez problemu. Pościel była świeża i czysta, a w wagonie było przyjemnie ciepło. Na samym początku podróży konduktorka zebrała nasze bilety i sprawdziła, przed którą stacją ma nas obudzić, co faktycznie zrobiła. Z dobrych rad – warto zabrać ze sobą linkę z kłódką, by na wszelki wypadek przypiąć swoje bagaże. Kolejną naszą podróżą był odcinek z Da’Tong do Pingyao, który również pokonaliśmy kuszetką.

Pociąg soft sleeper, trasa Pekin - Da'Tong
Pociąg soft sleeper, trasa Pekin – Da’Tong
Pociąg soft sleeper, trasa Pekin - Da'Tong
Pociąg soft sleeper, trasa Pekin – Da’Tong

Dalsza droga prowadziła nas z Pingyao do Xi’An, pierwszej stolicy cesarskiej i miasta, od której nazwę wzięły Chiny. Większość turystów, a właściwie wszyscy, poza nami, wybrali wygodne autobusy. My zdecydowaliśmy, że sprawdzimy, jak to jest jechać pociągiem hard seat. To była jedna z ciekawszych i bardziej pouczających podróży w naszej historii. Jak już wspomnieliśmy na hard seat nie ma miejsc numerowanych, więc w pociągach panuje ogromny tłok. Samo wejście było dużą sztuką i w końcu lepiej zrozumiałem opowieści Rodziców o wchodzeniu do pociągów przez okna w czasach PRLu. My jakimś cudem wepchnęliśmy się i znaleźliśmy kawałek wolnego miejsca w przejściu.

Pociąg hard seat, trasa Pingyao - Xi'An
Pociąg hard seat, trasa Pingyao – Xi’An

Z miejsca staliśmy się największą atrakcją pociągu – jedynymi białymi. Wszyscy w wagonie co najmniej przez pół godziny nas dokładnie obserwowali, nawet ci siedzący tyłem do nas natychmiast obrócili się i klęknęli na siedzeniach. W końcu trzeba było zobaczyć, jak się biali moszczą na własnych plecakach, jak czytają książkę i jedzą bułkę.

Pociąg hard seat, trasa Pingyao - Xi'An
Pociąg hard seat, trasa Pingyao – Xi’An

Przez cały pociąg tam i z powrotem jeździł wózek z jedzeniem – zupkami chińskimi, owocami i kurzymi łapkami. Oznaczało to, że mniej więcej co pół godziny musieliśmy podnieść wszystkie swoje bagaże, które stały w przejściu, bo wszystkie półki były już zajęte, żeby zrobić miejsce dla obwoźnego sprzedawcy. Sprzedawcy, który zachwalał swój towar wykrzykując nazwy potraw, a którego melodię pamiętamy dokładnie do dziś. To jedno z najmocniejszych wspomnień z Chin.

Pociąg hard seat, trasa Pingyao - Xi'An
Pociąg hard seat, trasa Pingyao – Xi’An

Jeśli już jesteśmy przy jedzeniu – wszyscy Chińczycy noszą przy sobie butelki z zieloną herbatą, do której nieustannie dolewają gorącą wodę dostępną w sklepach, świątyniach czy centrach handlowych. W każdym pociągu również jest miejsce, gdzie można ją nalać, nie tylko w celu zrobienia herbaty. Gdzieś około godziny obiadu nagle wszyscy wyjęli swoje zupki chińskie w pudełkach i wybrali się po gorącą wodę, a potem zaczęli jeść – jeśli ktoś zna chiński sposób jedzenia z łatwością może sobie wyobrazić ogromny, siorbiący zupkę chińską wagon. Co mieliśmy zrobić, też kupiliśmy sobie zupkę i zjedliśmy ze wszystkimi. W końcu jeśli wpadniesz między wrony, musisz krakać tak, jak one.

Pociąg hard seat, trasa Pingyao - Xi'An
Pociąg hard seat, trasa Pingyao – Xi’An

Nawiązywanie relacji z podróżnymi nie było łatwe, okazało się, że tylko jedna młoda Chinka zna słabo angielski, a naszym najlepiej opanowanym stwierdzeniem było „ło bo dong”, czyli „nie rozumiem”, co akurat w tym momencie było mocno przydatne. Najbardziej pomagał uśmiech. Najpierw trzeba było wytłumaczyć, gdzie jest Polska, co nie było łatwe. Wyjęliśmy więc mały album o Wrocławiu, który wzięliśmy właśnie na takie okazje i puściliśmy po wagonie. Oglądali bardzo skrupulatnie, aż w końcu doszli do zdjęć z zoo. Cóż, musieliśmy wytłumaczyć, że jednak żyrafy u nas po ulicach nie biegają.

Brzydsza połowa Travellersów ma dużą stopę, taką numer 48. Co wzbudziło zainteresowanie miejscowych, dla których buty wyglądały bardziej na kajak, niż coś na nogę. Zdjąłem więc buta i puściłem dookoła, by poprzymierzali go do swoich klapek. W pewnym sensie historia zatoczyła koło – chiński but, wyprodukowany w Chinach przez chińskich pracowników wzbudził sensację w chińskim pociągu.

Pociąg hard seat, trasa Pingyao - Xi'An
Pociąg hard seat, trasa Pingyao – Xi’An

Z tej dziesięciogodzinnej podróży pobraliśmy jeszcze jedną bardzo ważną nauczkę – należy dokładnie sprawdzać, na jakiej stacji zatrzymuje się pociąg. Nasz nie zatrzymywał się na Xi’An Główny, tylko Xi’An Południowy. Czy to może być daleko od siebie? Cóż, może – jakieś 50 km. Kłopotliwe zwłaszcza, gdy wysiada się tam w nocy, a okolica okazuje się odludziem. Na całe szczęście udało nam się zabrać samochodem z lokalnymi do centrum Xi’An.

Podróżując po Chinach mieliśmy ze sobą przewodnik wydany 3 lata wcześniej. Znajdowała się w nim informacja o planowanej linii szybkiej kolei, która miała połączyć Szanghaj z Pekinem – ponad 1500 km. Przeczytaliśmy ją pędząc ponad 300 km/h pociągiem właśnie na tej linii. To dowód na to, jaki wpływ na tempo prac ma zbytnia biurokracja.

Pociąg CHR, trasa Szanghaj - Pekin
Pociąg CHR, trasa Szanghaj – Pekin

Same szybkie pociągi są bardzo wygodne, nawet w drugiej klasie siedzenia są miękkie, wygodne i szerokie. Pędzą z prędkością bolidu Formuły 1, zatrzymując się jedynie na 5 stacjach na wspomnianej trasie. Bilety na nie lepiej kupić wcześniej, bo wówczas można sporo zaoszczędzić.

Lokomotywa szybkiego pociągu, Pekin
Lokomotywa szybkiego pociągu, Pekin

Jeśli ktoś korzysta z lotniska w Szanghaju ma możliwość skorzystania z niezwykłej magnetycznej kolejki Maglev, która w godzinach szczytu osiąga prędkość 420 km/h, a poza nimi marne 300 km/h. To ciekawe przeżycie, gdy pociąg w tempie ekspresowym wyprzedza samochody poruszające się po biegnącej równolegle autostradzie.

Na koniec jeszcze ciekawostka – najdłuższa trasa, na jaką trafiliśmy na rozkładzie jazdy w Chinach. Pociąg jadący z Szanghaju na daleki zachodni kraniec tego państwa, którego trasa trwa ponad 55 godzin!

Z naszej perspektywy pociągi to najpewniejszy sposób podróżowania po Chinach, a do tego okazja do wielu ciekawych przeżyć i poznania mieszkańców tego kraju.

Travellersi.pl