Ehh, te szkodniki…

Ludzie zamieszkali we wszystkich zakątkach Ziemi próbując ją sobie podporządkować i ułożyć wszystkie aspekty swojego życia. Kiedy jednak jakieś zwierzę dostosowuje się do stworzonych przez nas warunków i zaczyna korzystać z naszych upraw, zapasów lub osiedli, najczęściej nazywamy je szkodnikiem i próbujemy zwalczać. Dla nas w Polsce najpowszechniejszymi szkodnikami są małe gryzonie, głównie myszy i szczury. Jednak mogą nimi być również inne zwierzęta, które doskonale dostosowały się do stworzonego przez nas środowiska, i o nich właśnie chcemy opowiedzieć.

W Dolinie Baryczy znajdują się Stawy Milickie, największa w Polsce i jedna z największych w Europie hodowla ryb, a konkretnie karpi. To doskonałe miejsce do zamieszkania i lęgu dla wielu ptaków wodnych, takich jak kormorany, czaple i żurawie. Z tego powodu to wspaniały raj dla ornitologów. Jednak dla rybaków prowadzących hodowlę obecność tych ptaków to prawdziwa zmora, gdyż w wyniku ich działalności straty wynoszą około 3 mln zł rocznie.

Czapla, Stawy Milickie, Dolina Baryczy
Czapla, Stawy Milickie, Dolina Baryczy

Szkodniki nie muszą być wcale małe. Na odległej Sri Lance największym, zarówno dosłownie, jak i w przenośni, szkodnikiem jest słoń. Mieliśmy okazję mieszkać w małym hoteliku B&B w okolicy Sigiriji, którego właściciel opowiadał nam, że kilka razy słonie wyszły z dżungli i zniszczyły dużą część jego pól uprawnych, elementów gospodarstwa i ogrodzenia. Dlatego w wielu regionach popularne są płoty, często pod napięciem, zabezpieczające przed słoniami. Są nimi otoczone również parki narodowe, np. takie jak Udawalawe.

Słoń za ogrodzeniem parku Udawalawe, Sri Lanka
Słoń za ogrodzeniem parku Udawalawe, Sri Lanka

Zastanawialiśmy się, na ile problem włóczących się słoni jest poważny aż do momentu, gdy jadąc samochodem spotkaliśmy jednego z nich. Poniższe zdjęcie przedstawia słonia, przynajmniej tyle słonia, ile się udało uchwycić, zanim zniknął w lesie.

Słoń znika w dżungli Sri Lanki
Słoń znika w dżungli Sri Lanki

Teren środkowego zachodu USA to obszar pełen wspaniałych dzikich terenów i parków narodowych. To także obszar, którego władcami są niedźwiedzie – czarny i grizzly. A jak już małe dzieci wiedzą z bajki o mieszkającym w Jellystone Misiu Yogi – wszystkie misie lubią smakołyki, zwłaszcza te łatwo dostępne. Dlatego w parkach ustawiane są specjalnie zabezpieczone kosze na śmieci i ostrzeżenia, a okoliczni mieszkańcy muszą uważać gdzie i jak przechowują swoje zapasy i odpadki.

Kolejnym egzotycznym dla nas zwierzęciem traktowanym przez miejscowych jak szkodniki są krokodyle mieszkające w parku narodowym Everglades na Florydzie. Jest ich tam ponad 200 tys. Krokodyle nie są poważnym zagrożeniem dla dorosłych mieszkańców Florydy, ale zdarza im się zjeść kurczaki lub inne zwierzęta domowe oraz mogą zaatakować dzieci. Dlatego nie są zbyt lubiane przez miejscowych, którzy ochoczo korzystają z limitów odstrzału. Mięso z ogona krokodyla to miejscowy przysmak, smakujący nieco jak… kurczak, co możemy potwierdzić 🙂

Krokodyl, Park Narodowy Everglades, FL, USA
Krokodyl, Park Narodowy Everglades, FL, USA

Zresztą w tej okolicy powszechne są również inne szkodniki – szopy pracze. Dla nas dzikie zwierzęta, tam zamieszkały tuż przy ludzkich domostwach. Grzebią w śmietnikach, żebrzą pod restauracjami i niestety często są nosicielami chorób niebezpiecznych zarówno dla ludzi, jak i ich pupili.

Szop pracz przeszukuje śmietnik, Miamia, FL, USA
Szop pracz przeszukuje śmietnik, Miamia, FL, USA

Uważać trzeba również na małpy właściwie w każdym miejscu, w którym żyją one na wolności. Sprytne, zwinne i łatwo uczące się otwierać okna, furtki i inne zabezpieczenia, są najczęstszymi włamywaczami np. na wspomnianej już Sri Lance. Jednak nie tylko. Podczas zwiedzania Gibraltaru nasz przewodnik przypominał nam o tym, by pamiętać o zamykaniu okien w samochodzie, jeśli nie chcemy, by do bagaży dobrali się nasi najbliżsi kuzyni w świecie zwierząt.

Małpy, Gibraltar
Małpy, Gibraltar
Małpy, Sri Lanka
Małpy, Sri Lanka

Są też zwierzęta, które nauczyły się korzystać z ruchu turystycznego, np. ostronosy. Spotkaliśmy je przy okazji zwiedzania wodospadów Iguazu na granicy Argentyny i Brazylii. Sprytne zwierzaki kompletnie nie bały się ludzie i próbowały zaglądać do toreb i plecaków w poszukiwaniu czegoś do jedzenia.

Podczas jednej z podróży spotkaliśmy parę, która na co dzień mieszkała w Australii. Rozmowa zeszła na codzienne życie i na… kangury. Okazało się, że te zwierzęta, uważane przez nas na symbol całego kontynentu, dla jego mieszkańców są zwyczajnymi szkodnikami. Niszczą uprawy, włamują się do przydomowych ogródków i niestety powodują wiele wypadków drogowych. Czy to prawda? Nie mamy powodu nie wierzyć, ale mamy ochotę sprawdzić samemu! W końcu co kraj, to szkodnik!

Travellersi.pl

Zapraszamy do śledzenia naszego bloga na Bloglovin

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *