Drzwi

Zbliża się koniec roku, czas refleksji i wspomnień, np. tych dotyczących… drzwi. Tak, zazwyczaj po prostu przez nie przechodzimy, czasami mijamy, najczęściej zapominamy, a jednak niektóre z nich zostają w pamięci!

Drzwi wejściowe do kościoła, Jarosław
Drzwi wejściowe do kościoła, Jarosław

Te warte zapamiętania dzielą się z grubsza na dwie kategorie. Pierwszą z nich są drzwi ozdobne. Najczęściej prowadzące do kościołów, wielkich gmachów lub ważnych instytucji. Od samego progu mają nam przypomnieć o tym, że wchodzimy do ważnego miejsca!

Drzwi papieskie, Watykan
Drzwi papieskie, Watykan
Drzwi wejściowe do katedry, Florencja
Drzwi wejściowe do katedry, Florencja
Drzwi wejściowe do ratusza, Liverpool
Drzwi wejściowe do ratusza, Liverpool

Druga kategoria to drzwi zwyczajne, prowadzące do domów mieszkalnych, a jednak mające w sobie jakąś dodatkową magię. To najczęściej drzwi starych kamienic służące mieszkańcom od dziesięcioleci.

Drzwi wejściowe, Malta
Drzwi wejściowe, Malta
Ozdoby świąteczne na drzwiach, Dublin
Ozdoby świąteczne na drzwiach, Dublin
Wejście do hutongu, Pekin
Wejście do hutongu, Pekin

Zdarzają się również drzwi nieco zabawne, jak np. te w katedrze w Liverpoolu, gdzie ciężkie, drewniane drzwi stylizowane na pochodzące co najmniej ze średniowiecza, wyposażone zostały w zamek elektroniczny umieszczony na samym środku.

Drzwi wewnątrz katedry, Liverpool
Drzwi wewnątrz katedry, Liverpool

Zdarza się też, że drzwi nie ma, albo ich funkcję pełni zasłona lub tekturowa płyta, jak np. w fawelach Rio de Janeiro.

Favela Rosinha, Rio de Janeiro
Fawela Rosinha, Rio de Janeiro
Wejście do biur prawników, Kandy, Sri Lanka
Wejście do biur prawników, Kandy, Sri Lanka

Czasami największe wrażenie robi to, co jest na drzwiach umieszczone, jak klamki, kołatki czy ćwieki.

Kołatka, Girona
Kołatka, Girona
Klamka drzwi wejściowych do katedry, Magdeburg
Klamka drzwi wejściowych do katedry, Magdeburg
Detal drzwi, Malta
Detal drzwi, Malta

My osobiście dobrze pamiętamy jeszcze jedne drzwi, prowadzące do apartamentu wynajętego w Wenecji. Nieszczęśliwie udało się nam je zatrzasnąć, zostawiając klucz w drzwiach od wewnątrz (ach te polskie nawyki), co zakończyło się stratą 2 godzin, ale z drugiej strony było wyjątkową okazją do zobaczenia w akcji weneckich strażaków. Przypłynęli własną łodzią i otworzyli drzwi w kilka minut. Okazało się, że zatrzaśnięcia drzwi są w Wenecji czymś normalnym, tylko że najczęściej przydarzają się raczej tym starszym mieszkankom miasta na wodzie.

Tak czy siak – patrzcie, przez co przechodzicie! A może i Wam zostały w pamięci jakieś szczególne drzwi?

Travellersi.pl