High Line – park na wysokościach

Skojarzenia z Nowym Jorkiem? Times Square? Statua Wolności? Empire State Building? Central Park? To wszystko prawda, ale dzisiaj zabierzemy Was do nieco innego miejsca, które powoli staje się atrakcją Wielkiego Jabłka.

High Line, Nowy Jork

Obecnie Manhattan, najbardziej znana wyspa Nowego Yorku, to jedno z najdroższych miejsc na świecie. Jednak nie tak dawno można było tutaj znaleźć choćby hurtownie, szwalnie czy zakłady mięsne. A przemysł wymagał również dróg, którymi transportowano produkty. Do położonych na zachodzie masarni zwierzęta dowożono dzisiejszą 10 Aleją. W tym celu w połowie XIX w. na środku ulicy wybudowano tory kolejowe, nazywane West Side Line.

High Line, Nowy Jork

Kompletnie niezabezpieczone tory biegły środkiem ulicy, co powodowało, że dochodziło do wielu wypadków, sama 10 Aleja nazywana była „Aleją śmierci”, a wypadkom próbowano zapobiec nawet nakazując, by przed każdym pociągiem jechał jeździec na koniu, który miał wymachiwać czerwoną flagą. W końcu, gdy pod kołami pociągu zginął mały chłopczyk idący do szkoły, mieszkańcy zaczęli intensywne protesty. W ich wyniku postanowiono, że tory zostaną przeniesione na wysokość drugiego piętra, na wiadukt przypominający te znane z filmów o Chicago. Koszt inwestycji wyniósł 150 mln$, co obecnie równałoby się kwocie ponad 2 mld$! Pierwszy pociąg przejechał High Line w roku 1934.

High Line, Nowy Jork

Manhattan stawał się centrum finansowym i kulturalnym, transport z torów i pociągów przenosił się na autostrady i ciężarówki, a fabryki i hurtownie zamykano i przenoszono poza obręb miasta. High Line jeździło więc coraz mniej pociągów, a część nieużywanych odgałęzień zburzono. Ostatni pociąg przejechał w roku 1980, przewożąc trzy wagony mrożonych indyków.

High Line, Nowy Jork

Przez następne dwie dekady wiadukt niszczał i zarastał trawami i drzewami do tego stopnia, że nakręcono tu kilka scen filmu „Jestem Legendą”. Niewiele osób zauważało jego istnienie. Wyjątkiem byli deweloperzy, dla których na przełomie wieków zachodnia część Manhattanu stała się łakomym kąskiem i miejscem na potencjalne nowe inwestycje. Tym pomysłom początkowo sprzyjały władze miasta na czele z burmistrzem, Rudolfem Giulianim.

High Line, Nowy Jork

Deweloperzy niemal osiągnęli swój cel, jakim było zburzenie wiaduktu i przeznaczenie tego miejsca pod nową zabudowę. Jednak wówczas, w 2000 roku, mieszkający w okolicy Robert Hammond i Joshua David rozpoczęli starania o zachowanie tego nietypowego zabytku. Założyli organizację non-profit Przyjaciele High Line. Udało im się doprowadzić do zniesienia decyzji o rozbiórce wiaduktu oraz zainteresować sprawą lokalnych mieszkańców. Ważne było również stworzenie przez fotografa natury, Joela Sternfelda albumu o dzikości High Line. Zamówiono również ekspertyzę, która wskazywała, że zachowanie tego nietypowego zabytku może przynieść okolicy więcej pożytku, niż jego wyburzenie. Zaangażowanie Przyjaciół High Line przyniosło owoce w końcu 2002 roku, gdy następca Giulianiego, Michael Bloomberg, zdecydował o zaangażowania miasta w projekt.

High Line, Nowy Jork

Na początku 2003 ogłoszono konkurs na zagospodarowanie High Line, przy czym najważniejsze było zachowanie jej unikalnego charakteru. Przebudowę rozpoczęto w 2006 roku. Kosztem 150 mln$ (znowu!) stworzono park na wysokościach, ciągnący się na odcinku wiaduktu liczącym ok. 1,45 mili (ok. 2,3 km). Dzisiaj można spacerować alejkami, posłuchać szumu strumyka, odpocząć na ławkach, które jeżdżą po starych torach, pooglądać z wysokości drugiego piętra to, co się dzieje wokół, czy w końcu podziwiać rzekę Hudson.

High Line, Nowy Jork High Line, Nowy Jork High Line, Nowy Jork

Twórcy parku zakładali, że będzie to miejsce raczej dla lokalnej społeczności i rocznie będzie je odwiedzać około 200 tys. odwiedzających, ale w Nowym Jorku takie miejsca łatwo stają się kultowymi. Obecnie High Line odwiedza rocznie ponad 5 mln turystów! Sam park ma też pozytywny wpływ na rozwój okolicy, m.in. powstały tu nowe muzea.

High Line, Nowy Jork

A co z miejscem, do którego wiadukt pierwotnie prowadził? Cóż, wszyscy miłośnicy kulinariów znają to miejsce pełne najlepszych restauracji najbardziej znanych szefów kuchni. To MeatPacking District.

Zdecydowanie zachęcamy, by odwiedzając Nowy Jork znaleźć czas na odwiedzenie tego wyjątkowego miejsca. Może natchnie Was to do tego, by rozejrzeć się po swojej okolicy i znaleźć równie ciekawe miejsce na podobny projekt!

Travellersi.pl

Gdyby ktoś szukał ciekawej lektury na temat Nowego Jorku to polecamy książkę „Nowy Jork. Od Manhattanu do Ground Zero” autorstwa Magdaleny Rittenhouse.

Murale Sardynii – Orgosolo i Oliena

Sardynia zaskakiwała nas na każdym kroku, starożytne budowle i grobowce, wspaniałe widoki, czyste morze, cudowne jaskinie. Zaskoczyła nas też prawdziwą sztuką na świeżym powietrzu – muralami w miejscowościach Orgosolo i Oliena. Obrazami niezwykle prawdziwymi, bo związanymi z życiem mieszkańców tych miasteczek.

Orgosolo, Sardynia

Pierwsze murale (po hiszpańsku słowo to oznacza ścienny) powstały w Meksyku w latach 20tych XX wieku, gdy David Siqueiros zaczął tworzyć naścienne malunki, które wykorzystywał do przekazywania idei rewolucyjnych. Później kierunek ten rozwinęli Diego Rivera i Jose Orozco tworząc muralizm. Pomysł na takie wykorzystanie ścian jako elementów przestrzeni publicznej rozszerzył się na cały świat, w 1968 r. dotarł do Sardynii, a rok później pierwszy, a potem kolejne murale pojawiły się w Orgosolo.

Orgosolo, Sardynia

Być może na tych kilku by się skończyło, a Orgosolo byłoby podobne do wielu innych miasteczek regionu Barbagia, gdyby nie Francesco del Casino. Był on nauczycielem plastyki w lokalnej szkole, który w 1975 roku namówił swoich uczniów do stworzeniach na murach miasta obrazów odnoszących się do 30 rocznicy upadku faszyzmu we Włoszech. Powstało kilkadziesiąt murali, które traktowały o aktualnych problemach mieszkańców miasteczka.

Murale Sardynii
Murale Sardynii

To doskonały przykład tego, jak zaangażowanie i inicjatywa jednego człowieka może wpłynąć na całą społeczność. Gdyby nie jego pomysł i zaangażowanie jego uczniów, dzisiaj Orgosolo byłoby nieznanym miasteczkiem w górach Sardynii. Dzisiaj murale to magnes ściągający turystów, którzy kupują wytwory lokalnych artystów lub koszulki z reprodukcjami murali.

Orgosolo, Sardynia

Murale z natury są nietrwałe, dlatego cały czas aktualne. Gdy któryś niszczeje jest albo zamalowywany, albo aktualizowany, a tylko jeśli ma szczególne znaczenie – odnawiany. Dlatego muralizm to sztuka żyjąca, a oglądanie murali raczej nie przypomina wizyty w muzeum.

Orgosolo, Sardynia

Obecnie w Orgosolo jest około 150 murali różnej wielkości i wykonanych w różnej technice, których wspólnym mianownikiem jest protest przeciwko temu, co złe i niesprawiedliwe. Dlatego znaleźć można murale mówiące o zbytniej eksploatacji morza, braku szacunku dla natury, czy sprzeciwiające się przemocy i militaryzacji. Najlepszym sposobem ich zwiedzania jest spacer po zaułkach miasta i odkrywanie coraz to nowych obrazów.

Orgosolo, Sardynia
Orgosolo, Sardynia

Widać, że murale są ważne dla lokalnych społeczności, bo żaden z nich nie jest zniszczony, zamalowany lub otagowany.

Orgosolo, Sardynia

Orgosolo jest miejscem, w którym nagromadzenie murali jest zdecydowanie największe, ale mniejsze lub większe malowidła można znaleźć w wielu innych miejscach tego regionu, np. w miejscowości Oliena. Jednak tutaj częściej mówią one o codzienności rolniczego regionu wyspy.

Oliena, Sardynia

Jeśli ktoś wybiera się na Sardynię – zachęcamy do wycieczki do wspomnianych powyżej miasteczek i odkrycie własnych ulubionych murali, których większą galerię możecie znaleźć tutaj.

Travellersi.pl

Kurhany kultury przedłużyckiej

Korzystając z ostatnich ciepłych dni jesieni wybrałem się na wycieczkę w okolice oddalonych o ok. 30 km od Wrocławia Obornik Śląskich. Celem wyprawy było zobaczenie znajdujących się w lesie na zachód od Obornik pozostałości po kurhanach sprzed 3500 lat. Dotrzeć można do nich od południa, po około 2km spacerze żwirową leśną drogą od parkingu, który znajduje się na skrzyżowaniu szosy nr 340 z drogą biegnącą do miejscowości Jary. Druga droga od północy od szosy nr 32 prowadzi wzdłuż ścieżki rowerowej.

okolice Obornik Śląskich

Dobrze widoczny jest jeden, duży grobowiec z kultury przedłużyckiej, jaka panowała na tych terenach w okresie XII – XVI  w . p. n. e. Jej charakterystyczną cechą w pierwszym okresie są pochówki szkieletowe, dlatego zaliczana jest do kultur mogiłowych. Szczątki ludzkie oraz wyposażenie kurhanów można zobaczyć w muzeum w Trzebnicy.

W lesie wokół pełno jest mniejszych lub większych kopców, jednak trudno jednoznacznie określić, które z nich są pozostałościami kurhanów, a które naturalnym ukształtowaniem terenu. Dość słabe oznaczenie tego terenu oraz skąpy opis kurhanów powodują, że jest to miejsce nieznane.

okolice Obornik Śląskich

Cmentarzysko jest nieduże, ale znajduje się pośrodku lasu i dotarcie do niego to bardzo miły spacer.

okolice Obornik Śląskich

Część z dróg jest utwardzona żwirem, co powoduje, że są łatwo dostępne również przy gorszej jesiennej lub wiosennej pogodzie.

okolice Obornik Śląskich

Zapraszam na poznawanie swojej najbliższej okolicy, można zacząć od Obornik.

okolice Obornik Śląskich

Lokalizacja: około 51.308427, 16.881096

Travellersi.pl

Radruż – perełka drewnianej architektury podkarpacia

Niedawno mieliśmy okazję odwiedzić na kilka dni Polskę południowo-wschodnią. Najbardziej spodobały nam się wspaniałe zabytki architektury drewnianej, której jednym z najlepszych przykładów jest XVIw. cerkiew pw. Św. Paraskewy w Radrużu, niewielkiej wiosce położonej kilkaset metrów od granicy z Ukrainą. Wspaniałe miejsce świadczące o historii tych okolic. Obecnie cerkiew, wpisana na listę UNESCO, jest oddziałem Muzeum Kresów w Lubaczowie.

Radruż

Kompleks świątynny położony jest na niewielkim wzniesieniu w centrum wioski, składa się z samej cerkwi, dzwonnicy i kostnicy, otoczony jest kamiennym murem o wysokości około 1,5m.

Cerkiew, Radruż

Wieś Radruż wspominana jest z nazwy już w 1444 r., prawdopodobnie już wówczas znajdowała się tu świątynia. Na jej miejscu pod koniec XVIw. powstała obecna cerkiew. Fundatorem był najprawdopodobniej starosta lubaczowski, Jan Płaza herbu Topór, za panowania króla Stefana Batorego.

Cerkiew, Radruż

Cerkiew zbudowana jest w zabudowie trzynawowej, symetrycznej, kryta gontem. Otoczona jest sobotami, czyli podcieniami, gdzie mogły się schronić osoby, które przybywały na niedzielne nabożeństwo już w sobotę. W nawie południowej znajdował się babiniec, część centralna była przeznaczona dla mężczyzn i miała swoje własne wejście, w części północnej, za ikonostasem, znajdował się ołtarz. W ścianach szczytowych dzielących nawy zostały wycięte duże otwory, które zamieniają cerkiew w ogromne pudło rezonansowe – akustyka wewnątrz jest niesamowita, a pieśni i słowa kapłana słychać było również daleko poza budynkiem.

Wnętrze cerkwi, Radruż

Wspaniały, niedawno odnowiony ikonostas jest siedmiorzędowy. Powstawał przez niemal 200 lat wraz z dobudowywaniem kolejnych rzędów ikon, dlatego pierwotnie ściana za nim udekorowana była polichromiami powstałymi w początku XVIIw. Jako pierwsze – w połowie XVII w. – powstały dolne ikony oraz Drzwi Carskie i drzwi boczne, ikona Matki Boskiej i krucyfiks. W roku 1699 dodano ikony centralnej osi ikonostasu, a jego rozbudowę zakończono w latach 1742-56 dodając ikony wyższego rzędu.

Ikonostas, Radruż

Znaczącym zabytkiem jest również znajdujący się w Babińcu Boży Grób z 1839 r., jeden z niewielu zachowanych na terenie Polski. Grób ten w okresie wielkanocnym ustawiany był przed ikonostasem i ozdabiany kwiatami oraz oświetlany świecami.

Grób Pański, Radruż

Na wyposażeniu cerkwi znajdują się również malowana na niebiesko ambona oraz zdobiona jednoosobowa ława podarowana przez kolatora cerkwi Józefa Lubomirskiego, pozostałe elementy można zobaczyć w Muzeum Kresów w Lubaczowie. Do lat 30 XX w. w świątyni znajdowały się również niezwykle cenne ikony z przełomu XIV i XV w., które jednak obecnie wystawiane są w Muzeum Narodowym we Lwowie. Jeszcze kilka lat temu znajdował się przy nich podpis: „Ikony z cerkwi w Radrużu, tymczasowo w Polsce”.

Wnętrze cerkwi, Radruż

W południowo zachodniej części kompleksu znajduje się drewniana dzwonnica o charakterze obronnym, o wspaniałej konstrukcji opartej na 9 słupach. Dzisiaj można wspiąć się na jej szczyt i spojrzeć na cerkiew z góry.

Dzwonnica, Radruż

Jedną z ciekawszych historii związanych z cerkwią jest opowieść o Marii Dubniewiczowej, opisana krótko w kronice „Krótka historya o kobicie z niewoli tatarskiej przybyłej”. W 1672 r. Tatarzy najechali Radruż, a mieszkańcy schronili się w cerkwi. Tatarzy obiecali, że odstąpią od oblężenia, jeśli mieszkańcy wydadzą im słynącą z niezwykłej piękności Marię Dubniewiczową, żonę wójta. Dziewczyna chcąc ocalić cerkiew i współmieszkańców oddała się w jasyr, pozostawiając męża i dwoje synów. Została sprzedana jako branka w Kamieńcu i trafiła do Stambułu, gdzie stała się ulubioną żoną w haremie jednego z dostojników. Po 27 latach udało się jej powrócić do Radruża, a za przywiezione klejnoty odnowiła cerkiew. Okazało się również, że starszy z jej synów został wójtem, jednak niestety niedawno zmarła jego ukochana żona, Katarzyna Dubniewiczowa. Maria zdecydowała się wystawić jej wspaniały nagrobek, zdobną płytą o wypukłych literach znajdującą się obecnie za cerkwią.

Tablica nagrobna, Radruż

Mieliśmy niezwykłe szczęście być oprowadzanym przez wspaniałą przewodniczkę, która mieszkała w Radrużu również przed wojną. Dzięki temu nie tylko dowiedzieliśmy się wiele o samej cerkwi, ale również poznaliśmy trudną historię tego regionu naznaczoną działaniem ukraińskich band UPA i polską akcją Wisła. Niestety, awersje polsko-ukraińskie cały czas są aktualne.

Przed wejściem do cerkwi oraz na wzniesieniu za nią znajdują się dwa stare cmentarze, pełne zmurszałych i omszałych kamiennych krzyży i nagrobków z XVIII i XIX w. Napisy w językach polskim i ukraińskim wskazują, że kiedyś te dwie nacje żyły tutaj wspólnie.

Cmentarz, Radruż

Dzisiaj to też miejsce obrazujące spory – stoją tu zarówno krzyże upamiętniające osoby walczące w UPA, jak i nagrobki przez nich pomordowanych.

Cmentarz, Radruż

Jedną z ciekawostek jest również grób na mniejszym cmentarzu znajdującym się na wprost wejścia do cerkwi. Daty na nim umieszczone wskazują, że pogrzebana w nim osoba przeżyła… 276 lat!

Kiedyś ludzie żyli tyle, ile chcieli!

W Radrużu, nad rzeką Radrużka, znajduje się również drugi zabytek architektury drewnianej – stara cerkiew pw. Mikołaja Cudotwórcy z 1931 r. Obecnie służy ona jako kościół rzymskokatolicki pw. Marii Śnieżnej.

Kościół Marii Śnieżnej, druga drewniana świątynia w wiosce, Radruż

Cerkiew zwiedza się po uprzednim umówieniu telefonicznym, opiekunów cerkwi można zastać pod telefonami 606357108 lub 693699420. Zachęcamy wszystkich do odwiedzenia południowo-wschodniej Polski, zwłaszcza teraz, gdy dojazd tam jest coraz łatwiejszy.

Więcej zdjęć można zobaczyć w naszej galerii.

Jeśli zainteresowały Cię informacje o Radrużu zapraszamy do zapoznania się z naszą relacją z wizyty w Gorajcu, Chotylubie i Nowym Bruśnie.

Travellersi.pl

Chester – średniowieczne miasto z piękną katedrą

Dzisiaj zapraszamy Was do Chester, wspaniałego miasta o 2 tysiącach lat historii, położonego w północno-zachodniej Anglii, niedaleko Liverpoolu i Manchesteru, tuż przy granicy z Walią.

Chester

Miasto założyli Rzymianie w 79 r.n.e jako Dea Vitrix, budując tu jeden z największych obozów wojskowych, jakie powstały po podboju Anglii, czyli Britannii lub Insula Albionum, jak nazywano tę prowincję w Cesarstwie Rzymskim. Nazwa osady wzięła się od nazw rzeki (Dea) oraz stacjonującego tu legionu rzymskiego (XX Valeria Vitrix). Miasto rozwijało się aż do początku V w., gdy targani wewnętrznymi rozłamami Rzymianie zdecydowali się opuścić miasto i wyspę. Pozostałościami po ich pobycie są ruiny amfiteatru oraz pierścień murów obronnych liczący ponad 3 km. Dzisiaj można się wybrać na spacer po wspaniale zachowanych fortyfikacjach, których wielkość uzasadnia twierdzenie starożytnego kartografa Ptolemeusza, że to tutaj pierwotnie chciano ustanowić stolicę prowincji Brittannia, zanim przeniesiono ją do Londinum.

Mury obronne, Chester Amfiteatr, Chester

Po wycofaniu się Rzymian opuszczone miasto często padało ofiarą najazdów plemion walijskich. W V w. miasto zostało zajęte i ufortyfikowane przez Sasów, którzy nadali mu dzisiejszą nazwę Chester.

Chester

Inwazja Normanów w 1066 r. spowodowała śmierć wielu mieszkańców i zniszczenie około 200 domów, jednak nowy król Anglii, Wiliam Zdobywca, docenił znaczenie miasta. Nakazał odbudowę zniszczonych domów, ufundował nową katedrę na miejscu mniejszego, zniszczonego kościoła i utrzymał pozycję Chester jako ważnego portu handlowego na żeglownej rzece Dee.

Chester Chester

Podczas wojny domowej z połowy XVII w. mieszkańcy stanęli po stronie króla, a w 1645 r. pod murami miasta odbyła się jedna z bardziej znaczących bitew, w której Siły Parlamentu pobiły wojska królewskie. Król musiał uciekać z miasta. Chester poddało się po długim oblężeniu, które kosztowało życie wielu mieszkańców i zniszczenie części zabudowań.

Wieża zegarowa, Chester

Zamulenie rzeki Dee spowodowało zatrzymanie się rozwoju Chester i jednocześnie wzrost znaczenia portu filialnego, jakim był do tej pory Liverpool. Miasto zatrzymało się w rozwoju, dzięki czemu dzisiaj możemy je zwiedzać jako doskonały przykład architektury średniowiecznej Anglii. Obecnie w Chester znajduje się około 300 domów architektury szachulcowej (zwanej u nas murem pruskim) skupionych wewnątrz pierścienia murów obronnych, zakończonych niewielkim zamkiem.

Chester

Katedra w Chester

Chester

Na osobną uwagę zasługuje zdecydowanie najwspanialsza budowla miasta, jaką jest katedra w Chester. Zgodnie z legendą w tym miejscu stała pierwotnie świątynia celtyckich Druidów, na miejscu której Rzymianie zbudowali świątynię poświęconą Apollo. Gdy w IV w. oficjalną religią Rzymu stało się chrześcijaństwo postawiono w tym miejscu kościół. W okresie panowania Sasów kościół był odnowiony i rozbudowany, a pod koniec IX w. sprowadzono do niego relikwie św. Werburgha, by chronić je przed najazdami Duńczyków. Na początku X w. miasto zostało zdobyte i splądrowane, jednak zarówno kościół jak i kamienice zostały później odbudowane.

Katedra w Chester

Jak już wspomnieliśmy wcześniej katedra w swojej obecnej postaci została ufundowana przez Wiliama Zdobywcę. Budowę rozpoczęto w 1092 roku pod nadzorem sprowadzonego z Normanii opata Anzelma, jednego z największych teologów tamtych czasów. Katedrę i opactwo rozbudowywano sukcesywnie aż do XVI w., do momentu powstania Kościoła Angielskiego dekretem Henryka VIII.

Katedra w Chester

Dzisiaj katedra ma ok. 108 m długości, z czego sama nawa główna ma ok. 44 m. Wysokość nawy głównej wynosi 24 m, a wieży głównej 39 m.

Okazale prezentuje się zwłaszcza nawa główna, ze wspaniałymi łukami i gotyckimi oknami, z bardzo dobrym podświetleniem.

Nawa główna, katedra w Chester

W nawie bocznej znajdują się mozaiki przedstawiające sceny biblijne.

Nawa boczna, katedra w Chester

Aby zdobyć fundusze na utrzymanie katedry wymyślono niezwykle oryginalny i ciekawy pomysł. W nawie bocznej budowana jest wielka makieta katedry z klocków Lego. Każdy ze zwiedzających może za 1 funta własnoręcznie dołożyć kolejny klocek. Nasz znajduje się w łuku jednego z okien pierwszego przęsła południowej nawy bocznej.

Katedra z klocków Lego, katedra w Chester

Wspaniale rzeźbione stalle robią wrażenie kunsztem rzeźbiarzy.

Stalle, katedra w Chester

Od północy do katedry przylegają krużganki klasztoru, w oknach których znajdują się wspaniałe witraże.

Krużganki, katedra w Chester Witraż, katedra w Chester

Na dziedzińcu krużganków znajduje się rzeźba „The Water of Life”.

Rzeźba kochanków w katedrze, Chester

Dzisiaj Chester to popularny cel weekendowych wycieczek, większość turystów przyjeżdża z samego rana i wyjeżdża wraz z zapadnięciem zmroku. Sprzyjają temu niezwykle wysokie ceny noclegów w mieście oraz dużo stosunkowo tanich parkingów położonych niedaleko centrum, które dodatkowo są bezpłatne po godzinie 15.

Więcej zdjęć można zobaczyć w naszej galerii.

Naszym zdaniem Chester to stosunkowo mało znana perełka Wielkiej Brytanii, którą zdecydowanie warto odwiedzić zwłaszcza teraz, gdy tanie linie lotnicze oferują loty z wielu polskich miast do Liverpoolu i Manchesteru.

Travellersi.pl

Gdzie by tu pójść na stronę…

Dzisiaj temat poważny, ale jednak z przymrużeniem oka, czyli ciekawostki toaletowe. Rzadko kiedy rozmawiając o podróżach porusza się kwestię, gdzie pójść na stronę i jak wyglądają zasady korzystania z toalet, a to też część doświadczenia związanego z odwiedzeniem danego kraju.

Oczywiście generalna zasada jest taka, że im dalej odległościowo i kulturowo, tym ciekawiej. Pomyślmy o Chinach. Po pierwsze to w sumie jedyne miejsce, w którym spotkaliśmy się z oficjalnymi ocenami toalet, np. na terenie Zakazanego Miasta można skorzystać z czterogwiazdkowej toalety, która w sumie niewiele różni się od takiej, jaką można znaleźć w naszych centrach handlowych. Za to mocno wyróżnia się na tle standardowych chińskich toalet, bo można tam spotkać znane nam muszle klozetowe, a standardową toaletą w Chinach jest porcelanowa konstrukcja z dziurą na poziomie podłogi i miejscami na stopy, nad którą się kuca. Miejscowi nie mają z tym problemu i potrafią w takiej pozycji np. czytać gazety.

Toaleta Pekin

Z drugiej strony np. toalety w Niemczech są czyste, przestronne i właściwie wszędzie płatne. Z ciekawostek – na autostradzie prowadzącej z Wrocławia do Drezna można trafić na toaletę, w której opłatę można uiścić zbliżeniowo kartą kredytową.

W wielu miejscach toalety znajdują się w pobliżu świątyń, nie tylko dla wygody wiernych (np. w Anglii), ale również w związku z obrzędami religijnymi. W Stambule przy praktycznie każdym meczecie znajduje się toaleta, z której można bez problemu skorzystać.  Należy jedynie pamiętać o ograniczeniach w relacjach damsko-męskich narzucanych przez islam. Przy okazji można jednak podglądnąć rytuał oblucji, jaki przechodzą wszyscy muzułmanie przed udaniem się na modlitwę.

Toaleta Stambuł Toaleta Stambuł

Ciekawy wpływ ma również różnorodność kulturowa, która widoczna jest np. w toaletach w Wielkiej Brytanii. Na lotnisku w Manchester można odwiedzić toaletę, która wyposażona jest dodatkowo w pomieszczenie służące do rytualnych oblucji. Oczywiście mówiąc o Anglii nie można zapomnieć o specyficznych dla tego kraju dwóch kranach – osobnym na zimną i ciepłą wodę.

Toaleta Manchester Toaleta Manchester

W wielu miejscach można znaleźć ciekawie ozdabiane toalety, np. w Meksyku natrafiliśmy na taką, która była ozdobiona rysunkami związanymi z okolicą.

Toaleta Meksyk

Czasami toalety to również… punkty widokowe. Niekoniecznie dotyczy to tylko miejsc znajdujących się w górach. W jednym z budynków Politechniki Wrocławskiej można znaleźć toaletę z pięknym widokiem na kampus uczelni i miasto.

Toaleta PWR

A co z toaletami przenośnymi, które są nieodłączną częścią wszystkich większych imprez? W sumie wszędzie są one niemal takie same. Zresztą ich rola została doceniona m.in. w muzeum miejskim Nowego Orleanu, gdzie motyw toalet jest jednym z elementów wystawy związanej z obchodami święta Mardi Gras.

Nowy Orlean

Na koniec ciekawostka cenowa – najdroższą toaletą, z którą się spotkaliśmy, była toaleta na dworcu w Oslo, z której skorzystanie kosztowało w przeliczeniu 5,50 zł, co bije na głowę nawet ceny nad polskim morzem w sezonie.

Jeśli ktoś z Was ma inne ciekawe przemyślenia, to zapraszamy do komentowania!

Travellersi.pl

Obidos – perełka Portugalii

Obidos (czyt. obidosz) to jedno z najpiękniejszych małych miast Portugalii, położone na wzgórzu około 80 km na północ od Lizbony. Swój urok zawdzięcza białym domkom z niebieskimi i żółtymi wykończeniami, otoczonym zachowanymi w pełni murami miejskimi i ze wspaniałym zamkiem. Od kilku wieków niewiele się tu zmieniło.

Obidos, Portugalia

Miasteczko założono w czasach mauretańskich, jego rozkwit przypadł na XIII-XIVw., kiedy to rozbudowano zamek i otoczono je murami, które zachowały się do dziś. Jeszcze w XVw. było portem leżącym nad uchodzącą do oceanu zatoką, jednak jej sukcesywne zamulanie sprawiło, że obecnie znajduje się kilka kilometrów od wybrzeża.

Obidos, Portugalia

Dziś wewnątrz murów można zobaczyć stare białe domki i kościoły, wykończone kamieniem oraz niebieską i żółtą farbą, pospacerować po wybrukowanych ulicach i poczuć klimat Portugalii sprzed wielu lat.

Obidos, Portugalia Obidos, Portugalia

Spośród kościołów Obidos warto zwrócić uwagę na Igreja de Santa Maria (kościół NMP). Zbudowano go w XIIw. w miejscu, gdzie wcześniej stała świątynia Wizygotów, a później mauretański meczet. W 1444r. odbył się w nim ślub króla Alfonsa V (lat 10) z jego kuzynką Izabelą (lat 8). Ostatnia większa przebudowa miała miejsce w XVIw.

Igreja de Santa Maria, Obidos, Portugalia

Będąc w środku warto zwrócić uwagę na tak charakterystyczne dla Portugalii azulejos, czyli malowane ceramiczne płytki pokrywające ściany. Te w Kościele NMP pochodzą z 1696r. i przedstawiają m.in. wizerunki świętych. Sufit zbudowany jest z desek pokrytych bogatą polichromią.

Igreja de Santa Maria, Obidos, Portugalia

Nad miasteczkiem, od północy, góruje zamek, czyli castelo. Zbudowany przez Maurów i rozbudowany przez Dionizego I w XIIIw., jest jedną z siedmiu warowni umieszczonych na fladze Portugalii. W XVIw. został przebudowany na królewski pałac, a obecnie mieści się w nim luksusowy hotel.

Obidos, Portugalia Zamek, Obidos, Portugalia

Naszym zdaniem najlepszym miejscem do podziwiania Obidos są okalające je mury miejskie, które są udostępnione zwiedzającym. Spacer pozwala na rzucenie okiem z wysokości na uliczki, domki i ogrody samego miasta, jak i zapewnia wspaniałe widoki na tereny rozciągające się wokół. Trzeba jednak uważać, bo mury są wąskie i w większości miejsc niezabezpieczone.

Obidos, Portugalia Obidos, Portugalia

Obidos to również kolory i zapachy rosnących w nim kwiatów oraz zieleń krzewów i palm, wspaniale kontrastujące z białymi ścianami zabudowań.

Obidos, Portugalia Obidos, Portugalia Obidos, Portugalia

Naszym zdaniem Obidos to jedno z najpiękniejszych miejsc w Portugalii, zdecydowanie warte odwiedzenia!

Więcej zdjęć można zobaczyć w naszej galerii.

Travellersi.pl

Promenada Staromiejska we Wrocławiu

Od niedawna Wrocław ma trzy obwodnice, dwie samochodowe i jedną zieloną, okalającą ścisłe centrum miasta – Promenadę Staromiejską. Doskonałe miejsce spacerów i odpoczynku zaledwie kilka kroków od największych zabytków Wrocławia.

Promenada Staromiejska

Historia jej powstania datowana jest na 1807 rok, gdy Wrocław (ówczesny Breslau) zdobyty został przez wojska napoleońskie. Podjęto wówczas decyzję o rozbiorze fortyfikacji miejskich, przekazaniu tych terenów miastu i utworzeniu na nich zespołu parkowego, którego koncepcja została stworzona przez Johanna Knorra w 1813r. W ten sposób Wrocław dołączył do innych dużych miast, w których fortyfikacje zamieniono na miejsca odpoczynku dla mieszkańców, takich jak Lipsk, Kolonia, czy Wiedeń z istniejącym do dzisiaj Ringiem.

Na wytyczonej trasie promenady budowano ścieżki, które ozdabiano pomnikami i obsadzano topolami, lipami, wiązami, platanami. Dodatkowo właścicieli parceli leżących przy samej promenadzie zobowiązano do stworzenia od jej strony ozdobnych ogrodów, które wizualnie powiększały jej przestrzeń.

imag4946

Proponujemy rozpocząć spacer pod Muzeum Narodowym. Wspaniały budynek wzniesiony w pierwszej połowie XIX w. w stylu neorenesansu niderlandzkiego kryje w sobie wiele wrocławskich dzieł sztuki. Sam gmach wspaniale wygląda zwłaszcza jesienią, gdy obrastające go winorośla zaczynają mienić się wszystkimi odcieniami czerwieni, brązu i żółci.

Muzeum Narodowe we Wrocławiu

W przylegającym parku Juliusza Słowackiego można zobaczyć wiele pomników, m.in. Pomnik Rodzin Katyńskich, a także budynek Panoramy Racławickiej, zawierający monumentalny obraz o wymiarach 120x15m, który jest punktem obowiązkowym każdego wrocławskiego turysty. Nieco dalej znajduje się Muzeum Archeologiczne.

Panorama Racławicka Muzeum Architektury we Wrocławiu

Po przekroczeniu Alei Juliusza Słowackiego po lewej stronie wyłoni nam się zbudowany z czerwonej cegły budynek Poczty Polskiej i przyklejony do niego, nowoczesny, biały i obły budynek OVO, siedziba hotelu Hilton i zdobywca nagrody MIPIM Future Projects Award w Cannes z 2008 roku.

Budynek hotelu Hilton

Po przejściu podziemną Bramą Oławską dochodzimy do Wzgórza Partyzantów. Po lewej stronie możemy zobaczyć wspaniałe renesansowe kamienice, w tym budynek ambasady niemieckiej.

Widok ze Wzgórza Partyzantów

Promenada okrąża Wzgórze i skręca ku zachodowi wzdłuż fosy i ul. Podwale. Po przekroczeniu ul. Piotra Skargi dochodzimy do Parku Mikołaja Kopernika, odgrodzonego ogrodu w centrum miasta, na tyłach Teatru Bajek. W parku znajdziemy plac zabaw dla dzieci, ptaszarnię z różnymi gatunkami gołębi, a także fontannę i czynną w okresie letnim karuzelę.

Wejście do Parku Mikołaja Kopernika

Niedawno odnowiony Teatr Bajek i ustawione przed nim postaci również robią duże wrażenie, zwłaszcza wieczorem, gdy są ciekawie oświetlone.

Teatr Bajek Jedna z postaci przed Teatrem Bajek

Idąc dalej dochodzimy do pomnika Bolesława Chrobrego, stojącego między kościołem pw. Bożego Ciała, o ciekawych niebieskich wykończeniach, a budynkiem domu handlowego Renoma.

Pomnik Bolesława Chrobrego Kościół pw. Bożego Ciała

Po przejściu ul. Świdnickiej mijamy gmach Opery po prawej stronie, a na trasie Promenady możemy zobaczyć kolejne dwa pomniki, w tym chyba najciekawszy upamiętniający rotmistrza Witolda Pileckiego.

Opera Wrocławska Pomnik upamiętniający rotmistrza Witolda Pileckiego

Wyłaniający się przy placu Wolności nowoczesny gmach Narodowego Forum Muzyki to jedna z najlepszych hal koncertowych na świecie. W jego bezpośrednim otoczeniu można spotkać sławne wrocławskie krasnale – od strony ul. Krupniczej Szomola, a pl. Wolności całą orkiestrę. Krasnale (akurat teraz) poubierane są w szaliki w związku z konkursem „Ubieramy wrocławskie krasnale”.

Narodowe Forum Muzyki Krasnoludzka orkiestra przed NFM Krasnal przed NFM Krasnoludzka orkiestra przed NFM

Po drugiej stronie ulicy Krupniczej stoi hala sportowa klubu Gwardia Wrocław, a za Fosą Staromiejską – stylizowany budynek Sądu Okręgowego.

Budynek KS Gwardia Sąd Okręgowy we Wrocławiu

Następnie Promenada poszerza się o Bulwar Tadka Jasińskiego i dochodzi do kładki radiowej Trójki oraz stojącego obok niej krasnala o wdzięcznym imieniu Trójkuć Wywiadek…

Krasnal radiowej Trójki

… by następnie skręcić na północ, minąć Pałac Ślubów wraz z zakochanymi krasnalami Nowożeńcami…

Nowożeńcy

…i zakończyć swój bieg przy Fontannie Alegorii Walki i Zwycięstwa przy pl. Jana Pawła II (choć dla wielu wrocławian dalej pl. 1-go Maja).

Fontanna Alegoria Walki i Zwycięstwa

Warto dodać, że wydzielona jest osobno ścieżka dla rowerzystów, a przez całą promenadę mamy zasięg darmowego miejskiego internetu.

Zapraszamy wszystkich mieszkańców Wrocławia i turystów do spaceru Promenadą lub choćby jej częścią. To naprawdę miejsce, gdzie można chwilę odetchnąć i odpocząć, a przy okazji rzucić okiem na wiele spośród wrocławskich zabytków.

Travellersi.pl

Katedra w Salisbury

Salisbury to niewielkie miasteczko położone około 15 km na południe od Stonehenge. Założone zostało przez Rzymian ponad 2 tys. lat temu, a pozostałości tej osady można dziś zwiedzać. Obecnie najciekawszym zabytkiem jest piękna anglikańska katedra pw. Najświętszej Maryji Panny wybudowana w stylu wczesnego gotyku angielskiego.

Katedra pw. Najświętszej Maryji Panny, Salisbury

Budowę katedry rozpoczęto w 1220 roku, a do użytku oddano ją już po 38 latach. W 1320 roku budowę zakończono wybudowaniem wieży o wysokości 123 m (404 stóp), która wówczas była najwyższą w Europie, a do dzisiaj jest najwyższą wieżą kościelną w Anglii.

Katedra pw. Najświętszej Maryji Panny, Salisbury

Ściany i wejścia do katedry ozdobione są wspaniałymi rzeźbami i płaskorzeźbami oraz wysokimi oknami.

Katedra pw. Najświętszej Maryji Panny, Salisbury Katedra pw. Najświętszej Maryji Panny, Salisbury Katedra pw. Najświętszej Maryji Panny, Salisbury

Nawa katedry pierwotnie zakończona była oddzielonym chórem, ale po remoncie w końcu XVIII w. przegroda została usunięta i obecnie możemy podziwiać bez przeszkód całe wnętrze. Uwagę zwracają zwłaszcza strzeliste łuki nawy głównej oraz piękne zdobione ławy w prezbiterium. Na terenie katedry przechowywany jest jeden z czterech oryginałów Magna Carta, czyli Wielkiej Karty Swobód z 1215 roku, w której Jan bez Ziemi gwarantował możnym ich prawa. Ciekawostką jest także najstarszy wciąż działający zegar, który znajduje się w katedrze od 1386 roku.

Katedra pw. Najświętszej Maryji Panny, Salisbury Katedra pw. Najświętszej Maryji Panny, Salisbury

Do katedry przylegają bogato zdobione krużganki, pięknie podświetlone nocą.

Katedra pw. Najświętszej Maryji Panny, Salisbury Katedra pw. Najświętszej Maryji Panny, Salisbury

Samo miasteczko liczy nieco ponad 40 tys. mieszkańców i zachowało swój średniowieczny charakter. Warto udać się na krótki spacer przez historyczne centrum.

Herb Salisbury Salisbury

Więcej zdjęć można zobaczyć w naszej galerii.

Naszym zdaniem odwiedzając Stonehenge zdecydowanie warto wybrać się również na krótką wycieczkę do Salisbury i zobaczyć tę wspaniałą budowlę.

Travellersi.pl