Cmentarze świata – Meksyk

Już jutro Dzień Wszystkich Świętych, w polskiej tradycji święto niezwykłe, każące pamiętać o zmarłych i związanych z nimi historiach. Dzień wspomnień spędzany na cmentarzach pełnych spokoju, zadumy, płonących lampek, pomników.

Jednak nie wszędzie miejsca pamięci wyglądają w ten sposób. W Meksyku odwiedziliśmy cmentarz na Isla Mujeres, jakże różny od naszych. Rzucały się w oczy żywe kolory, grobowce w postaci kapliczek i mnóstwo figurek, wśród których królowały Matka Boska z Gwadelupy i anioły.

Cmentarz na Isla Mujeres, Meksyk Cmentarz na Isla Mujeres, Meksyk

Jednak znaleźć można było również tak nietypowe ozdoby, jak zielone żabki.

Cmentarz na Isla Mujeres, Meksyk

Wygląd wielu grobowców był związany z zawodem zmarłego.

Cmentarz na Isla Mujeres, Meksyk

Skąd takie różnice w wyglądzie nekropolii? Strata bliskich to ważny i bolesny moment, z którym różne kultury radzą sobie w różny sposób. Dla nas to moment zadumy. Dla mieszkańców Meksyku śmierć jest elementem życia, a nie jego końcem. Tak naturalnym jak narodziny. Dlatego dla nich cmentarze to raczej miejsca radosnego spotkania ze zmarłymi, którzy żyją po drugiej stronie. A to bardziej optymistyczne podejście do śmierci przekłada się również na wygląd cmentarzy – zdecydowanie bardziej kolorowych i różnorodnych.

Cmentarz na Isla Mujeres, Meksyk Cmentarz na Isla Mujeres, Meksyk

Traktowanie śmierci w ten sposób przez mieszkańców Meksyku to zapewne spuścizna kultur prekolumbijskich, w których śmierć była ważnym obrządkiem religijnym, pozwalającym światu trwać. Z połączenia tych tradycyjnych wierzeń z chrześcijaństwem powstała niezwykła mieszanka, która swój wyraz daje w dniu Zadusznych i Wszystkich Świętych. Święta te w Meksyku to powód do radosnych spotkań, parad i wizyt gości z zaświatów, a także objadania się smakołykami np. w postaci ciast o wyglądzie szkieletów.

Cmentarz na Isla Mujeres, Meksyk

Cieszymy się, że mogliśmy zobaczyć, jak wygląda cmentarz kultury tak różnej od naszej. Może wy również spotkaliście się z nekropoliami innych kultur?

Travellersi.pl

Zamek Rabsztyn na szlaku Orlich Gniazd

Zamek Rabsztyn (czyli z niem. Krucza Skała) to jeden z zamków leżących na szlaku Orlich Gniazd, w Jurze Krakowsko-Częstochowskiej. Leży niedaleko Olkusza we wsi Rabsztyn i jest zdecydowanie warty krótkiej wizyty podczas odwiedzania tych okolic.

Zamek Rabsztyn

Pierwszy powstały tutaj zamek był drewniany i pochodził z XIIIw. Dopiero za panowania Kazimierza Wielkiego wybudowano w tym miejscu zamek murowany. Rozbudowywany był przez kolejnych właścicieli aż do połowy XVIIw. Niestety, podczas potopu szwedzkiego został zdobyty, splądrowany i zniszczony.

Zamek Rabsztyn

Zamku nie odbudowano, a dodatkowo w połowie XIXw. istniejące jeszcze pozostałości murów obronnych i baszt zostały wysadzone przez poszukiwaczy skarbów.

Zamek Rabsztyn Zamek Rabsztyn

Dopiero w XXIw. przeprowadzono renowację i częściową rekonstrukcję zamku, który oddano zwiedzającym w 2009r. Od tego czasu odbywają się tu regularnie m.in. turnieje rycerskie. Dzisiaj można zwiedzać ruiny zamku i podziwiać widoki otaczających go wzgórz. W odbudowanej baszcie można zobaczyć niewielką wystawę omawiającą historię budowli.

Zamek Rabsztyn

Jeśli jesteście zainteresowani historią zamku zapraszam do zapoznania się z informacjami zawartymi na stronie Zamków Polskich oraz Wikipedii.

Lokalizacja: N 50° 17′ 58.78”,  E 19° 35′ 33.20”

Travellersi.pl

Cysterny Stambułu, czyli gdzie mieszka Meduza

Woda to podstawa życia, szczególnie gdy znajdujesz się w oblężonej twierdzy, a wszystkie akwedukty, które doprowadzały ten życiodajny płyn, zostały zburzone. Nic więc dziwnego, że w miastach i zamkach z bogatą historią zawsze szczególne miejsce zajmowały konstrukcje do zbierania i przechowywania wody.

Cysterna Bazyliki, Stambuł

W Stambule taką rolę pełniły cysterny, czyli murowane pomieszczenia, umieszczane głównie pod ziemią, w których zbierano wodę na wypadek oblężenia. Do dzisiaj zachowało się ich kilka, przy czym najbardziej znana to Cysterna Bazyliki (Yerebatan Sarnıcı).

Cysterna Bazyliki, Stambuł

Niepozorne wejście do niej znajduje się tuż przy placu, który oddziela od siebie Hagia Sofia i Meczet Błękitny. Naszym zdaniem warto pojawić się tu albo zaraz po otwarciu, albo tuż przed zamknięciem, gdy zwiedzających jest najmniej.

Cysterna Bazyliki, Stambuł

Cysterna została zbudowana w 532 r. na rozkaz cesarza Justyniana w miejscu zburzonej podczas powstania Nika bazyliki św. Eliasza i pełniła swoją funkcję aż do zdobycia Konstantynopola przez Turków w  1453r. Przez następnych 100 lat leżała zapomniana, aż do ponownego odkrycia jej przez holenderskiego podróżnika Gyllesa, który odwiedził Stambuł w poszukiwaniu bizantyjskiej historii miasta. Przez kolejnych 400 lat pełniła różne funkcje, także np. wysypiska śmieci. Dopiero gruntowna renowacja z roku 1987 przywróciła ten niezwykły zabytek turystom.

Cysterna Bazyliki, Stambuł

Budowla jest ogromna, ma wymiary 143x65m, a jej sklepienie podpiera 336 kamiennych kolumn. Kolumny mają około 9m wysokości i są odległe od siebie o około 4,8m. W czasach świetności cysterna mogła pomieścić aż do 80 tys. m3 wody! Różnorodność wykorzystanych do budowy materiałów i stylów wskazuje na to, że została ona zbudowana z pozostałości istniejących już budowli. Dzisiejszy cud starożytności powstał więc jako zwykła budowla użytkowa.

Wrażenia z wizyty w cysternie są niezapomniane. Spacerując po drewnianych pomostach można podziwiać wspaniale oświetlone kolumny, które porasta zielony mech, oraz pływające w płytkiej wodzie ryby.

Cysterna Bazyliki, Stambuł

Jedną z atrakcji są znajdujące się w północno-zachodnim rogu cysterny kolumny, których podstawą są  ułożone na boku i do góry nogami głowy Meduzy. Zgodnie z mitologią grecką jej spojrzenie zamieniało w kamień wszystko, co żyje. Zapewne dlatego legenda mówi, że cesarz Justynian kazał umieścić je w najodleglejszym rogu cysterny do góry nogami tak, by woda jak najszybciej zakryła ich oczy.

Meduza, Cysterna Bazyliki, Stambuł

Cysterna ma również swoje miejsce w popkulturze. Kręcono tutaj jedną z przygód Jamesa Bonda, a ma też ważne miejsce w ekranizacji (uwaga, spoiler) książki Dana Browna „Inferno” z Tomem Hanksem.

Pozostałe cysterny Stambułu nie są już tak znane. Nam przez przypadek udało się trafić do jednej, która zamieniona została w salę restauracyjną. Może wy odnajdziecie swoje?

Cysterna, Stambuł

Jeśli będziecie w Stambule to pamiętajcie – Cysterna Bazyliki to miejsce, które trzeba koniecznie odwiedzić!

Travellersi.pl

Grotta di Nettuno – sardyński cud przyrody

Grota Neptuna to jedna z największych atrakcji Sardynii. Znajduje się na cyplu Capo Caccia na północnym zachodzie wyspy. Grota dostępna jest jedynie od strony otwartego morza i znajduje się tuż ponad poziomem wody, co powoduje, że jej wnętrze jest niesamowitym połączeniem wapiennych nacieków odbijających się w wodzie podziemnych jeziorek i szumu morza.

Grotta di Nettuno Grotta di Nettuno

Długość wapiennej jaskini to około 4 km, jednak turystom udostępnione jest jedynie kilkaset metrów. Wewnątrz można podziwiać wspaniałą szatę naciekową, a trasa zwiedzania obejmuje zarówno wąskie przejścia, jak i obszerne komnaty z kolumnami o wysokości ponad 20m oraz niskie skalne półki.

Grotta di Nettuno Grotta di Nettuno Grotta di Nettuno

Do groty można dostać się na dwa sposoby. Pierwszym z nich jest dojazd z odległego o około 25 km Alghero. Po drodze można podziwiać wspaniałe widoki parku narodowego zatoki Porto Conte, której wody są niezwykle błękitne i przejrzyste. Parking znajduje się na szczycie cypla, do groty należy zejść po wybudowanych w latach 60tych ubiegłego wieku Koźlich Schodach (Escala del Cabirol), mających dokładnie 656 stopni. Jednak widoki pionowych skał wynagradzają trud wspinaczki.

Koźle Schody (Escala del Cabirol), widok Koźle Schody (Escala del Cabirol)

Drugim sposobem jest rejs z portu w Alghero stateczkiem wycieczkowym. Podczas ładnej pogody i spokojnego morza jest to na pewno mniej męczący i zapewniający ciekawe widoki sposób dotarcia do Grotta di Nettuno. Jednak przy wzburzonym morzu rejs i zejście na ląd to dodatkowa atrakcja, co widać na poniższych filmach.

Warto dodać, że grota nie jest wyposażona w żadną infrastrukturę turystyczną, nie będziemy mogli uzupełnić tu płynów, kupić przekąski czy skorzystać z toalety.

Z parkingu na szczycie cyplu rozciąga się widok na wspaniałą panoramę zatoki Porto Conte i najwyżej (187 m n.p.m.) we Włoszech położoną latarnię morską.

Najwyżej położona latarnia morska we Włoszech (187 m n.p.m.), Capo Caccia Zatoka Porto Conte

Naszym zdaniem odwiedzenie Groty Neptuna to jeden z żelaznych punktów pobytu na Sardynii i atrakcja zdecydowanie warta polecenia. Jeśli chcecie zobaczyć więcej zdjęć z naszego wypadu na Sardynię zapraszamy do naszej galerii.

Travellersi.pl

Wietrzychowice – grobowce starsze niż egipskie piramidy

Zachwycamy się często pozostałościami starożytnych kultur na całym świecie, jak egipskimi i majańskimi piramidami, Koloseum w Rzymie, greckimi świątyniami czy megalitycznym Stonehenge. Jednak w Polsce również znajdziemy ślady kultur sprzed tysięcy lat. Jednymi z nich są prehistoryczne grobowce typu kujawskiego m.in. w Wietrzychowicach, Sarnowie i ich okolicach. Tutaj przetrwało ich najwięcej, niestety przez tysiąclecia wiele (szacuje się, że około 80) zostało zniszczonych jako miejsca kultu pogańskiego lub podczas prac rolnych.

Pierwsze osadnictwo na tych terenach datowane jest na około 12 tys. lat temu, czyli tuż po zakończeniu ostatniej epoki lodowcowej. Miejsce to było wyjątkowo atrakcyjne z uwagi na bogate czarnoziemie, lasy i jeziora. Zbudowanie grobowców przypisuje się jednak późniejszej kulturze nazywanej kulturą pucharów lejkowatych ze środkowej części młodszej epoki kamienia (ok. 3800-3300 r.p.n.e.), są więc najprawdopodobniej równie stare lub starsze niż egipskie piramidy.

Grobowiec, Park Kulturowy Wietrzychowice

Park kulturowy Wietrzychowice znajduje się niedaleko Izbicy Kujawskiej, około 1,5 godz. jazdy samochodem na północny- zachód od Łodzi. Stanowisko archeologiczne jest wolnodostępne, prowadzi do niego przez las ścieżka edukacyjna o długości około 500m.

Park Kulturowy Wietrzychowice Park Kulturowy Wietrzychowice

Same grobowce znane były od bardzo dawna, miejscowa ludność nazywała je „żalami”. Po raz pierwszy opisane zostały w połowie XIX w., ale pierwsze prawdziwe prace archeologiczne przeprowadzone zostały przez zespół profesora Konrada Jażdżewskiego w latach 30tych ubiegłego wieku, który wrócił tu ponownie w latach 60tych. Wówczas rozkopano część  grobowców, by poznać ich konstrukcję, a następnie zrekonstruowano je ponownie. Poniżej można zobaczyć zdjęcie z jednej z tablic edukacyjnych, które pokazuje, jak wyglądały one po rozkopaniu.

fotografia

Dzisiaj w Wietrzychowicach zobaczyć można 5 grobowców o kształcie wału zwężającego się ku końcowi. Ich długość wynosi ok. 100-150 m, a czoło ma szerokość około 10m i wysokość 2,5m. W przedniej ścianie znajdują się ogromne kamienie zabezpieczające komorę grobową.

Czoło grobowca, Park Kulturowy Wietrzychowice Fragment czoła grobowca, Park Kulturowy Wietrzychowice

Komory grobowe znajdują się około 2m od czoła grobowca. Ciała ludzi, którzy najprawdopodobniej byli władcami lub kapłanami, układane były na wznak w kamiennej obstawie dużych kamieni. W grobowcach często znajdowano również pozostałości ceramiki i urn.

Park Kulturowy Wietrzychowice tył grobowca, Park Kulturowy Wietrzychowice

Dodatkowo warto sprawdzać kalendarz wydarzeń. Raz w roku, we wrześniu, odbywa się tu piknik prehistoryczny.

Serdecznie namawiam do odwiedzenia tego miejsca. Pozwala ono uświadomić sobie, że historia terenów Polski nie zaczyna się wraz z chrztem przyjętym przez Mieszka I, ale sięga zdecydowanie dalej. To naprawdę wyjątkowe i magiczne miejsce.

Lokalizacja: 52.408545, 18.871843

Travellersi.pl

Pingyao – miasto zamrożone w czasie

Ostatnie 60 lat historii Chin to okres tragedii i rozwoju. Niestety często rozwoju niebaczącego na koszty, a nierzadko kosztującego niszczenie przyrody, zabytków i ludzi. Pingyao to jeden z nielicznych przykładów miejsc, którym udało się jakoś zejść z głównego nurtu zmian, i to dwukrotnie!

Wieża Miejska, Pingyao

Miasto leży na drodze między starożytną stolicą Xi’an, a nowożytną – Pekinem. Do dzisiaj trasy pociągów i autobusów biegną właśnie tędy. W czasach dynastii Ming i Qing Pingyao było kwitnącym ośrodkiem handlowym, to tutaj założono najstarsze chińskie tong, czyli banki, które zbudowały potęgę miasta jako finansowego ośrodka Chin. W okresie świetności działała tu połowa z wszystkich chińskich instytucji finansowych.

Ulica, Pingyao Ulica, Pingyao

Miasto rozwijało się dynamicznie aż do końca XIV w. Na szczęście dla nas po okresie rozwoju nastąpił upadek i na kolejnych 600 lat miasto pozostało w niezmienionym kształcie. Nawet okres rewolucji przemysłowej II poł. XX w. udało mu się przetrwać bez większych zniszczeń, dzięki czemu dzisiaj jest to jedno z najlepiej zachowanych historycznych miast w Chinach, pełne banków, sklepów, manufaktur i domów sprzed sześciu wieków.

Ulica, Pingyao

Historyczne centrum miasta to niemal idealny prostokąt o wymiarach 200×250 m, który zamieszkuje obecnie niecałe 50 tys. ludzi. Otacza je nowoczesne miasto w chińskim wydaniu, czyli pełne szerokich ulic, blokowisk i wystających wszędzie kabli, które zamieszkuje 10 razy więcej ludzi. Granicą tych dwóch światów są mury otaczające centrum. To naprawdę niesamowite przeżycie, gdy stojąc na szczycie muru z jednej strony widzisz teraźniejszość, a z drugiej historię.

Mury miejskie, Pingyao

Podczas naszej wizyty zatrzymaliśmy się w hostelu mieszczącym się w starym domu. W naszym pokoju łóżko zajmowało cały ścianę pod oknem i było po prostu podwyższeniem z ułożonym na nim materacem.

Ulica, Pingyao Pingyao

W całym mieście jest ponad 3,8 tys. zachowanych budynków, z których 400 ma szczególne znaczenie historyczne. Zwiedzać można przede wszystkim stare banki, świątynie, faktorie handlowe i siedzibę urzędników państwowych.

Świątynia, Pingyao Rzeźby w świątynii, Pingyao Pingyao Pingyao

W centrum znajduje się Wieża Miejska, z której rozciąga się widok na całe miasto.

Ulica, Pingyao

W całym mieście mnóstwo jest mniejszych i większych sklepików.

Sklepik, Pingyao Sklepik, Pingyao Sklepik, Pingyao

Najlepsze jedzenie można znaleźć na ulicy.

Uliczne jedzenie, Pingyao Uliczna kuchnia, Pingyao Uliczna kuchnia, Pingyao Uliczna kuchnia, Pingyao

Jeśli zastanawiacie się, jak wyglądały Chiny w czasie, gdy w Europie trwały wieki średnie, wizyta w Pingyao będzie właściwą decyzją.

Więcej zdjęć można zobaczyć w naszej galerii.

Travellersi.pl

Najwspanialsze miejsce na świecie!


Każdy ma w pamięci miejsce, które zrobiło na nim największe wrażenie i które uważa za najpiękniejsze na świecie. Nasze znajduje się w Meksyku, na półwyspie Jukatan, zaledwie kilkadziesiąt kilometrów w linii prostej od tak niemożliwie komercyjnego Cancun.

Najpiękniejsze miejsce na świecie

Co decyduje o jego wyjątkowości? Przede wszystkim odludność. Na tę wyspę można się dostać tylko promem lub łódką z miejscowym przewoźnikiem. Nie ma tam samochodów, ulice pokryte są miękkim piaskiem, a największym pojazdem, jaki można spotkać, jest wózek golfowy.

Najpiękniejsze miejsce na świecie

Wszyscy chodzą na boso, bez względu na to, czy idą na śniadanie do lokalnej knajpki serwującej meksykańskie śniadania i świeże soki, chcą wyjąć pieniądze w banku czy pójść do urzędu.

Najpiękniejsze miejsce na świecie Najpiękniejsze miejsce na świecie Najpiękniejsze miejsce na świecie

Największe bogactwo to cisza i spokój, szerokie plaże o białym piasku i błękitnej wodzie, palmy kokosowe i uśmiechnięci ludzie.

Najpiękniejsze miejsce na świecie Najpiękniejsze miejsce na świecie

Jest to bardzo dobre miejsce do wypadów na oglądanie rekinów wielorybich, ale i poza sezonem można tu spotkać wiele gatunków ryb i ptaków.

Najpiękniejsze miejsce na świecie

Spaliśmy w naprawdę fajnym miejscu, dach kryty strzechą, po którym biegały jaszczurki, widok na ocean, prysznic z podziurawionej ogromnej muszli, hamak na werandzie, ale zapamiętaliśmy je z uwagi na Ojca Chrzestnego. Tak nazwaliśmy właściciela hoteliku. Wyobraźcie sobie człowieka o wieku, posturze, tonie głosu i postawie Don Corleone, tylko ubranego w szorty, japonki i siateczkową koszulę na ramiączkach.

Gdy zapytaliśmy o wolne miejsca powiedział, że nie ma sprawy, po czym zawołał jednego z chłopaków i rzucił polecenie „Juan, idź posprzątać pokój…”, w pół sekundy chłopaka nie było, a pokój był gotowy po 5 minutach. Następnie wręczył nam wizytówkę i tonem Ojca Chrzestnego powiedział: „Oto moja wizytówka, wszyscy mnie tu znają, pokażcie ją w dowolnej restauracji lub barze, a dostaniecie zniżkę”, i poszedł. Mamy tę wizytówkę do dzisiaj, nie odrzuca się takich kontaktów.

Najpiękniejsze miejsce na świecie

Największym zabetonowanym terenem w wiosce jest boisko do koszykówki, które z uwagi na temperaturą zapełnia się dopiero po zmroku. Poziom grających był niezły, a z otaczających oświetlone boisko, krytych liśćmi palmowymi trybun, dopingowały ich całe rodziny.

Najpiękniejsze miejsce na świecie

Zapytacie, gdzie ten raj na ziemi? Nie powiemy, musicie swoje własne takie miejsce znaleźć samemu!

Ale możecie zobaczyć jeszcze parę zdjęć w naszej galerii.

Travellersi.pl

Alhambra – czerwony pałac


W średniowieczu mawiano, że granica Europy i Afryki przebiega w Pirenejach. Teren dzisiejszej Hiszpanii od początku VIII w. był terenem Maurów, czyli muzułmańskiego ludu berberyjskiego pochodzącego z terenów Afryki północno-zachodniej, zwanych Mauretanią. Przez kolejne 750 lat na terenie Andaluzji powstawały coraz piękniejsze pałace, twierdze i inne konstrukcje, których zwieńczeniem była Alhambra, czerwony pałac, siedziba kalifa i jego dworu, znajdujący się w dzisiejszej Granadzie, u podnóża gór Sierra Nevada. Sam pałac to piękny przykład połączenia stylów europejskiego i mauretańskiego.

Widok z ogrodów Generalife, Alhambra, Granada

Do pałacu wchodzi się przez dobudowaną w XV w. bramę obronną, pasującą jednak do arabskiego stylu pałacu.

Wejście do pałacu, Alhambra, Granada

Po wyjściu na mały dziedziniec ukazuje się nam Alcazaba, czyli warowna twierdza, która stanowiła o sile obronnej kompleksu i w której chroniono się w przypadku najazdu. Proporcje elementów twierdzy udowadniają miłość Maurów do królowej nauk. Podstawą wszystkich elementów (budynków, elewacji) jest kwadrat oraz kolejno tworzone prostokąty o podstawie równej bokowi kwadratu i wysokości równej przekątnej poprzedniej figury. Tym sposobem kolejne wymiary tworzą ciąg matematyczny.

Twierdza Alcazaba, Alhambra, Granada

Z tego samego placyku wchodzi się do samego Pałacu Nasrydów. Jest to jedno z najpiękniejszych miejsc, w jakim byliśmy. Pełne szemrzących strumyków i fontann, które pokazują, jak Maurowie cenili wodę, której przecież w swojej ojczyźnie mają tak niewiele.

Ogrody pałacowe, Alhambra, Granada Ogrody pałacowe, Alhambra, Granada

Ściany zdobione są reliefami i stylizowanymi cytatami z Koranu. To zrozumiałe, gdyż islam zakazuje przedstawiania na obrazach i rzeźbach istot żywych.

Wnętrze pałacu, Alhambra, Granada Wnętrze pałacu, Alhambra, Granada Wnętrze pałacu, Alhambra, Granada

Koronkowe wykończenia okien i przejść robią niesamowite wrażenie i dowodzą niezwykłej sztuki kamieniarskiej i bogactwa arabskich kalifów.

Wnętrze pałacu, Alhambra, Granada Wnętrze pałacu, Alhambra, Granada

Podczas zwiedzania napotkamy wiele dziedzińców i małych placyków, które zapewniały światło i dopływ świeżego powietrza.

Wnętrze pałacu, Alhambra, Granada Wnętrze pałacu, Alhambra, Granada

Z pałacu rozpościera się widok na leżącą u podnóża Granadę.

Widok z pałacu, Alhambra, Granada

Obok Pałacu Nasrydów na polecenie króla Karola V został zbudowany pałac specjalnie dla niego i jego małżonki, w którym jednak królewska para nigdy nie zamieszkała.

Z pałacu wychodzimy do ogrodów pałacowych pełnych fontann, sadzawek, zielonej roślinności oraz altan i innych zabudowań, które służyły głównie do odpoczynku.

Ogrody pałacowe, Alhambra, Granada Ogrody pałacowe, Alhambra, Granada

W pewnym oddaleniu od pałacu znajdują się najpiękniejsze ogrody kompleksu – Generalife. Zamknięty kompleks, w którym znowu dominujące jest wykorzystanie wody i jej siły, stanowił letni pałac władców Granady.

Ogrody Generalife, Alhambra, Granada Ogrody Generalife, Alhambra, Granada Ogrody Generalife, Alhambra, Granada

Jest to zdecydowanie jedno z najpiękniejszych miejsc w Andaluzji i całej Hiszpanii, zdecydowanie warte zobaczenia. Tylko pamiętajcie o wcześniejszej rezerwacji biletów!

Więcej zdjęć możecie zobaczyć w naszej galerii!

Travellersi.pl

Stadiony świata – Stadion Narodowy, Warszawa


Zaczynamy nowy cykl artykułów – będziemy opisywać najfajniejsze areny sportowe, które udało nam się odwiedzić. Skupimy się przede wszystkim na przeżyciach i wrażeniach, które są esencją wydarzeń sportowych. Korzystając z tego, że w sobotę byliśmy na meczu Polska – Dania, rozpoczynamy od Stadionu Narodowego w Warszawie. Oprócz wspomnianego meczu byliśmy również na otwarciu EURO2012 – spotkaniu Polska – Grecja.

Na dobry początek zapraszam do zobaczenia filmiku nakręconego podczas śpiewania hymnu przed meczem. 58 tys. śpiewających kibiców, polska flaga utworzona na trybunach i ta szczególna atmosfera narodowego święta to to, co powoduje, że mamy niezwykle pozytywne skojarzenia ze stadionem.

Siedzieliśmy na wyższym poziomie, ale uważam, że stadion jest naprawdę dobrze skonstruowany, z każdego miejsca widoczność jest rewelacyjna, można rozpoznać zawodników i cały czas „czuć mecz”.

Stadion Narodowy, Warszawa

Również z zewnątrz od razu widać, że jest to stadion narodowy – biało czerwona otulina jest widoczna z daleka, a w nocy niesamowicie podświetlona. Wyświetlane są na niej również hasła, tj. „Polska gola”.

Stadion Narodowy, Warszawa Stadion Narodowy, Warszawa

Naszym zdaniem stadion naprawdę dobrze wpisuje się w panoramę miasta. Bardzo dobrze widać go z Placu Zamkowego czy tarasu widokowego Pałacu Kultury i Nauki. Super wrażenie robi zwłaszcza wieczorem.

Widok z tarasu widokowego PKiN

Podczas ważniejszych wydarzeń na stadion lub z niego w kierunku centrum można przejść Mostem Poniatowskiego, który jest okresowo zamykany. Na stadion można się dostać łatwo komunikacją miejską, tuż przy arenie znajdują się stacje metra, kolejki miejskiej czy tramwaju.

Most Poniatowskiego, Warszawa Stadion Narodowy, Warszawa

Z kronikarskiego obowiązku dodamy, że w miejscu Narodowego stał kiedyś Stadion X-lecia, który zmienił się potem w największy bazar nowoczesnej Europy. Poza wydarzeniami sportowymi na stadionie odbywają się również koncerty oraz konferencje i spotkania biznesowe.

Travellersi.pl

Pić się chce!


Nie tylko zwiedzaniem człowiek żyje, trzeba czasami coś zjeść i się napić. Najlepiej lokalnych specjałów, które nigdzie indziej nie będą miały takiego samego smaku i charakteru. Dzisiaj temat piątkowy, a więc o piciu, ale…

…zacznę od soku! Kiedy myślę o napojach, które dane było mi spróbować podczas podróży na pierwsze miejsce wysuwa się sok z granatów ze Stambułu. Pyszny, świeżo wyciśnięty na straganie, lekko słodki i lekko gorzki zarazem, doskonale gaszący pragnienie. Wydałem na niego chyba więcej, niż na cokolwiek innego w stolicy Turcji. Proponuję kupić kilka owoców granatu i wycisnąć sobie z nich sok żeby spróbować choć namiastki tego smaku!

tak się robi sok z granatów, Stambuł

Niezwykle miło wspominam również sok z owoców mangowca rosnącego przy domu naszego gospodarza na Sri Lance. Najlepsze uzupełnienie śniadania! Z kolei w Rio de Janeiro udało nam się spróbować soku z trzciny cukrowej. Słodki i mętny, o specyficznym smaku. Najciekawiej wyglądało przygotowanie takiego soku – pędy trzciny cukrowej wyglądające jak gałęzie o długości 1,5m i średnicy 2-3 cm wrzucane są do maszyny pasującej bardziej do tartaku, niż ulicznego straganu, która wyciska z nich sok.

Trzcina cukrowa, Rio de Janeiro

Wśród napojów gazowanych królem dla mnie jest Cola waniliowa, spróbowałem jej w USA, a teraz szukam, gdzie się tylko da. Bardzo popularna w Niemczech, niezbyt dostępna w Polsce.

Soki sokami, ale wieczorem trzeba się napić czegoś bardziej pasującego do kolacji. I tu najlepiej wspominam to, co na całym południu Europy nazywa się vinho de la casa, najlepiej białe i schłodzone.

vinho de la casa z dodatkami, Sardynia

Szczególne wspomnienia mam z winem Porto, z którym zetknęliśmy się podczas podróży poślubnej. Nieco wzmacniane czerwone wino, o unikalnym smaku i zapachu, przywracające mnóstwo wspomnień.

Calem, Villa Nova Gaia

Warto też próbować tego, co charakterystyczne dla okolicy. Mieszkańcom południowej Polski polecam wycieczkę w okresie września/października do Czech i spróbowanie burczoku, czyli świeżego, ciągle fermentującego kilkudniowego wina z jabłek lub winogron, coś pysznego. W Chinach warto spróbować świeżego wina z ryżu, zaskakująco słodkiego w smaku. W Irlandii nie sposób nie spróbować Guinessa czy whiskey, a w Chinach czy na Sri Lance spróbować herbaty. Niezrównana jest kawa we Włoszech i Meksyku. Takich lokalnych smaków jest mnóstwo.

Browar Guinness, Dublin Imbryk z herbatą, plantacja Macklewood, Sri Lanka

Ponieważ podczas naszych podróży staramy się jak najwięcej jeść z ulicznych straganów i knajpek, to sprawdzonym sposobem na unikanie problemów żołądkowych jest wypicie wieczorem kieliszka mocniejszego lokalnego alkoholu. Tym sposobem mieliśmy okazję spróbować meksykańskiej Mezcali (lokalna odmiana tequili, z robakiem w środku, całkiem smaczne), chińskiej wódki (zdecydowanie nie polecam), hiszpańskiego Jerez (bardzo smaczne) czy greckiego Ouzo (dla smakoszy).

Moja prywatna wielka piątka:

  1. Sok z granatu (Stambuł, Turcja)
  2. Porto (Portugalia)
  3. Vino de la casa (południe Europy)
  4. Sok z mango (Sri Lanka)
  5. Cola waniliowa (głównie USA)

Travellersi.pl